Moje życie odmienił żebrak z ulicy Marszałkowskiej

Categories Aktualności, Społeczeństwo, Styl ŻyciaPosted on

Starość nigdy nie była dla mnie problemem. Śmieszyły mnie moje przyjaciółki liczące każdą zmarszczkę. Wklepywały tony pudru, podkładów… Te bogatsze lądowały u chirurga plastycznego. Widziałam, że się starzeję, ale było mi z tym ładnie. Nie zmieniło tego nawet przejście na emeryturę. Byłam pełna optymizmu. Do czasu.

Autorka: Barbara Dziubińska


Wszystko zmienił żebrak. Spotkałam go na Marszałkowskiej, koło baru mlecznego z tanimi obiadami. Kiedy podszedł do mnie przystojny mężczyzna około 50-tki w eleganckim, białym płaszczu, byłam pewna, że zapyta o adres sklepu albo jakąś ulicę. Zatrzymałam się i ze zdziwieniem słuchałam, co mówi. – Jestem w Warszawie przejazdem, zabrakło mi pieniędzy – wyjaśniał. Był głodny, więc prosił o wsparcie. Uśmiechał się, ale bez przymilania. Bez namysłu i żadnego słowa sięgnęłam po pieniądze. Dałam mu dwa złote. Podziękował i odszedł. Pomyślałam wtedy, że dałam za mało. Dogoniłam go i sięgnęłam po portmonetkę. On podziękował mówiąc: – Nie będę brał więcej od emerytki. Widać, że Pani też się nie przelewa.

Stanęłam, jak wryta. Spojrzałam w duże lustro, które stało na sklepowej wystawie. To, co zobaczyłam wcisnęło mnie w chodnik. Patrzyła na mnie stara, zaniedbana kobieta z potarganymi i przetłuszczonymi włosami, z odrostami do połowy grzywki. Oglądałam siebie, jak obcą osobę. Stary, zielony płaszcz zawsze był o dwa numery za duży, ale w połączeniu ze zmęczoną twarzą, kosmykami, źle umalowanymi włosami i brzydkim, rudawym szalikiem był nie do zaakceptowania. Wyglądałam, jak biedna, stara emerytka. Starość stała się dla mnie faktem, którego nie mogłam odrzucić. Patrząc na swoje odbicie nie rozumiałam, dlaczego dopiero teraz widzę siebie dokładnie. A przecież jeszcze parę miesięcy temu rozgadywałam się na temat tego, że wiek emerytalny to tylko umowna granica.

Spotkanie z żebrakiem załamało mnie oczywiście, ale tylko na chwilę. Szybko doszłam do wniosku, że jestem tylko przebrana za starą kobietę. Fryzjer, modny ciuch, miły wyraz twarzy i żaden żebrak nie będzie się nade mną litował! Wygląd można zmienić, jasne. Ale co ze strachem? Strachem przed starością. Przestraszył mnie żebrak, który zobaczył we mnie starą, biedną emerytkę. Poczułam w sobie nie tylko bezwzględność przemijania, ale całe „zło” mieszczące się w słowie „emeryt”. To przecież ktoś, kto często potrzebny jest tylko sobie. Ktoś, kto utracił społeczne znaczenie, bo przestał być produktywny. Prawie pasożyt. Ktoś, kogo można omijać albo lekceważyć, w najlepszym razie żałować. Brzydki człowiek.

Złość na siebie spowodowała, że nie wpadłam w depresję. Postanowiłam natychmiast zmienić to, co tylko się da. Nie tylko dokładnie obejrzałam siebie, ale zaczęłam przyglądać się innym starszym osobom. Były trochę podobne do mnie, szczególnie, kiedy nosiłam zielony, stary płaszcz. Niewarte, żeby zatrzymać na nich wzrok. Ktoś, być może jakaś feministka, powiedziała, że na starość kobieta staje się niewidzialna. Patrząc na nie i na siebie, dobrze rozumiałam, co miała na myśli. Wyglądało na to, że możemy zainteresować jedynie żebraka. To skutek straty na urodzie, na ubraniu, a przede wszystkim na chęci do starania się o siebie.

Szybko pożegnałam się ze starą, biedną emerytką. Zamiast biadolić, zrobiłam porządek w szafie i w psychice. Żadnego: „nie wypada”, „jestem za stara”, „to już nie dla mnie”, „nie opłaca mi się”, i tym podobnych przemyśleń. Nosiłam się z zamiarem wyrzucenia starego, zbyt dużego płaszcza, który się brzydko zestarzał. Ale nie wyrzuciłam go. Nie zrobiłam tego ku przestrodze i pamięci, że nigdy więcej niedbałości i brzydoty wokół mnie.

Minęły trzy miesiące, kiedy po raz drugi spotkałam żebraka. Zauważyłam go, był w białym, eleganckim płaszczu. Zaczepiał młodą kobietę. Widziałam, że dała mu pieniądze. Grzecznie jej się ukłonił i odszedł. Szedł w moją stronę. Patrzył na mnie z uwagą. Chciał podejść, ale w ostatnim momencie mnie minął. Obejrzałam się i zobaczyłam, że podszedł do innej kobiety. On też się obejrzał. Byłam zdezorientowana. Wyglądałam bardzo dobrze i na kogoś, kto ma pieniądze. Dla żebraka byłam właściwą osobą. Nie powinien mnie ominąć. A jednak. Musiało chodzić o coś innego… Może mnie zapamiętał i oniemiał na mój widok?

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl