Szpitalny savoir-vivre – kilka praktycznych porad

Categories Aktualności, Styl ŻyciaPosted on

Nie unikajmy tematów trudnych a rozpraszając obawy wystrzegajmy się serwowania banałów: „wszystko będzie dobrze”, „przesadzasz, nie ma się czym przejmować”.

Autorka: Hanka Bagińska

Śmierć i choroba to w naszej cywilizacji tematy tabu. Prasa kolorowa i literatura popularna poświęcone są niemal wyłącznie zdrowym i sprawnym. Owszem, od czasu do czasu publikuje się dramatyczne historie ludzi, dotkniętych kalectwem albo długotrwałą chorobą. Czyta się je, jak thriller medyczny i oddycha po zakończeniu lektury z ulgą: jak to dobrze, że nie mnie się to przydarzyło. Niestety takie nieszczęścia przytrafiają się również nam i naszym bliskim. Wówczas okazuje się, że nikt nie jest na taką sytuację przygotowany. Nie wiemy, jak zachować się w „roli” chorego czy odwiedzającego.

Poradnik dla odwiedzających

►Zapowiadamy swoją wizytę. „Na wolności” na ogół nie wpadamy do siebie bez uprzedzenia. W szpitalu jakoś te normy nie obowiązują. W rezultacie jednego dnia nad ofiarą kłębi się kilka osób, innego zdana jest tylko na siebie.

►Pomagamy innym chorym, wtedy „nasz” będzie lubiany i może liczyć na rewanż.

►Wypytujemy dokładnie, co jest choremu potrzebne i tylko to przynosimy.

►”Gwiazdą” jest leżący. To on ma prawo się wygadać, domagać się współczucia i pocieszenia. Nie unikajmy tematów trudnych a rozpraszając obawy wystrzegajmy się serwowania banałów: „będzie dobrze”, „przesadzasz, nie ma się czym przejmować”.

►Nie wkładajmy na siebie odświętnego ubranka, bo chory będzie przy nas wyglądał jak łazarz i tak też się czuł.

►Wykorzystajmy czas odwiedzin na drobne zabiegi higieniczne. Chory często czeka jak kania dżdżu i niestety daremnie na możliwość umycia rąk (i nie tylko rąk), uczesania się, włożenia czystego ubrania, uporządkowanie szafki (nie po swojemu, tylko tak, jak życzy sobie chory, by to, co potrzebne, było w zasięgu ręki) uporządkowanie łóżka, podanie czegoś smacznego.

►Zadbajmy o strawę duchową, ale raczej lżejszego kalibru. Przynosimy kolorowe, nawet nieakatualne czasopisma. Jeśli książki, to wesołe i lekkie (w sensie dosłownym), żeby tomiszcze nie wypadło leżącemu z ręki. Mile widziane również wykreślanki i krzyżówki.

Najczęstsze grzechy gości:

►Przynoszą stosy niepotrzebnych rzeczy, z którymi leżący nic nie może zrobić (tylko oddać lub wyrzucić). Kwiatki, ozdóbki, breloczki, fetysze, kosmetyki… Zupełnie jakby nie wiedzieli, ile miejsca jest w szpitalnej szafce.

►Zamiast butelki wody ze smoczkiem, pacjent dostaje 5 dwulitrowych kolosów. Zamiast pojemnika z jedzonkiem na raz, porcję dla pułku wojska na 3 dni. Jeśli przynosić coś do jedzenia, to tylko na wyraźną prośbę i w niewielkiej ilości.

Do zapamiętania

Karygodne i niestety nagminne jest licytowanie się z chorym dolegliwościami, żeby sobie broń Boże nie myślał, że tylko jemu jest źle. Przecież odwiedzającemu gorzej, bo musiał tarabanić się przez całe miasto, dźwigać ciężką wodę, siedzieć na niewygodnym krześle, wąchać szpitalne smrody.

Wiele osób źle czuje się w roli odwiedzającego. Boją się i brzydzą szpitali, choroby, cierpienia. Chcieliby jak najszybciej znaleźć się gdzie indziej. Trzeba jednak wykrzesać z siebie odrobinę empatii i zachować się przyzwoicie. Przywitać się, jak „na wolności”, pogłaskać, przytulić. Chory potrzebuje tego bardziej niż ktoś w pełni sił.

Zasłyszane

►”Widać, że długo jesteś w szpitalu – masz odrosty.”

►”Posuń się! Jestem tak zmordowana, że nie wiem, dlaczego to ty leżysz, a nie ja.”

►”A może spróbowałabyś naleweczki?”

►”Tobie, to dobrze. Taka straszna chlapa na dworze, a ty sobie leżysz.”

►”I tak masz szczęście. Iksiński miał to samo i już dawno się przekręcił.”

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl