Od promocji do świąt – FELIETON

Categories Aktualności, Styl ŻyciaPosted on
promocje w święta - FELIETON

Święta za pasem. Już dawno liczne markety, różnej maści i wielkości, rozpętały agresywną kampanię reklamową. Wszyscy biegają po sklepach w poszukiwaniu okazji – aż do wyczerpania zaskórniaków i pożyczek. 

Autorka: Habe

Z radia, telewizji, gazet, folderów i ulotek reklamowych wylewa się na nas nieprzerwany potok handlowych informacji. Najbardziej dokuczliwe są chyba pisma kobiece – używam tej nazwy w znaczeniu obelżywym – bo wręcz nakazują nam wyrzucanie pieniędzy na kupno podejrzanych preparatów wspomagających zachowanie lub wręcz przywrócenie urody. Zachęcają też do kupna modnych akcesoriów, ciuchów i butów bez których nie mamy prawa się pokazać na ulicy oraz najrozmaitszych, choć całkiem nam niepotrzebnych, fidrygałków gospodarstwa domowego.
Na nic wszelkie protesty – wpadliśmy w błędne koło, z którego wyrwać się nie sposób. Klatki schodowe są usiane tonami papieru, za które przecież my płacimy, sklepy pękają w szwach od nagromadzonych tandetnych, ale za to efektownie opakowanych towarów, a my jesteśmy w samym środeczku – zdezorientowani, z niewielkimi zasobami pieniężnymi i wiecznym brakiem czasu.
Proponuje naukowe podejście do problemu. Foldery przeglądajmy z ołówkiem w ręku podkreślając okazje niewątpliwe, czyli jakieś znaczące upusty. Groszowe obniżki nas w żadnym przypadku nie interesują (zapłacimy przecież jeszcze za bilet i nadźwigamy się jak wielbłąd). Z zakupem sprzętu rtv, niedużych mebli, pościeli, serwisów itp. warto wstrzymać się do czasu jakiejś większej promocji. Podobnie ma się rzecz z przetworami warzywnymi, konserwami mięsnymi i rybnymi. Zupełnie nie opłaca się przygotowywanie dżemów i ogórków konserwowych w domu – lepiej kupić zapas na kilka miesięcy po zniżonych cenach, sprawdzając przy tym skrupulatnie termin przydatności do spożycia.

 

promocje w święta - FELIETON
Promocje w święta – FELIETON Hanki

Kiedy już obstawiliśmy swoje „typy” wybieramy się w jakiś dzień powszedni, aby uniknąć długachnych kolejek, do marketu. Chodzimy sobie po nim wolniutko, ze ściągawką w ręku i kupujemy tylko i wyłącznie to, co sobie upatrzyliśmy wcześniej. Pamiętajmy, wystarczy chwila nieuwagi i już zamiast planowanych 20 złotych wywędruje nam z kieszeni sto albo i więcej. „Najgroźniejsze” są pod tym względem regały ustawione tuż przy kasach – pełno tam najrozmaitszych, pozornie tanich i praktycznych drobiazgów. Najlepiej, by oprzeć się pokusie, zabierać ze sobą ściśle wyliczoną sumę pieniędzy. Jeżeli okazja na którą się natkniemy będzie rzeczywiście taka rewelacyjna, to najwyżej przyjedziemy do sklepu drugi raz.
Wiadomo, że przed świętami spece od reklamy mają na nas dodatkowego haka – wszyscy jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu niewolnikami tradycji i zgrzytając zębami pokornie przemierzamy kilometry hal w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego na prezent. Często zdarza się, że zmęczeni bezowocnym dreptaniem, poddajemy się kupując pierwsze lepsze i strojne „nic”. Nie zdziwmy się, jeśli wróci do nas jak bumerang przy jakiejś okazji – taki los często spotyka nikomu niepotrzebne acz efektowne drobiazgi.
Tak wyszło, że niniejszy felieton jest jakoś mało optymistyczny i świąteczny. Postaram się to nadrobić w ostatnim wierszu.
Życzę wszystkim Samych Wspaniałości!
Hanka

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl