Pieniądze czyli temat tabu

Categories SpołeczeństwoPosted on

Stosunek do pieniędzy to sprawa indywidualna. Już liczba porzekadeł na ten temat mogłaby się złożyć na książkę; tym niemniej socjologowie wyróżniają wyraźne trendy i tendencje w rodzimym traktowaniu tej kwestii. Z jednej strony jesteśmy jednym z najciężej pracujących narodów w Europie, z drugiej – nie umiemy zarządzać kapitałem i… nie umiemy rozmawiać o pieniądzach, traktujemy je jako temat wstydliwy. A przecież stanowią istotny element naszej codzienności.

Autorka: Katarzyna Władyka

Wstyd

Na nasze podejście do kwestii finansowych ma wpływ mnóstwo czynników: to jak byliśmy wychowani, jakie mamy doświadczenia, jaka jest kultura naszego środowiska pracy, rodziny, przyjaciół, ale także media czy szkoła.

Jedni się pieniędzy boją, inni ich pragną ponad wszystko. Pieniądze bywają tematem wstydliwym lub wręcz przeciwnie jedynym, najważniejszym i głównym leitmotivem wszystkich rozmów. Dla wielu są czymś podejrzanym („Pierwszy milion trzeba ukraść”, „Ma pieniądze? Skądś je ma”), dla innych określają wartość człowieka – jego zaradność życiową i inteligencję. Dla jednych są „dodatkiem” do tego co ważne, dla innych celem samym w sobie, sensem i osią życia. Bez względu na powyższe warianty, indywidualne podejścia dalej się różnicują, bo ktoś uważa, „że pieniądze lubią ciszę” i mając je lub nie mając o nich nie rozmawia, inny zaś jest zwolennikiem pełnej transparentności – zarobków w firmie, wydatków w rodzinie, dochodów. Siak czy owak większość się czegoś wstydzi.

Czego się ludzie wstydzą:

  • że się pieniędzy nie ma; i analogicznie można się wstydzić, że się je ma,
  • że potrafi się nimi zarządzać albo, że właśnie nie i przeciekają nam przez palce,
  • że nasza praca je przynosi albo, że właśnie kompletnie nie i staramy się całym sercem unikać rozmów na ten temat.

A temat jest ważny, bo pieniądze są w czołówce czynników, dających szczęście oraz istotnym elementem naszej hierarchii wartości. Zdaniem większości Polaków o udanym i szczęśliwym życiu świadczą zdrowie (49 proc.), pieniądze (46 proc.) i praca (29 proc.), która nierozerwalnie wiąże się z zarobkami. Wiadomo, najważniejsza jest rodzina, ale jest to tzw. wartość deklaratywna, która spada w rankingu, gdy pytamy ludzi o satysfakcję i szczęście; wówczas: zdrowie, pieniądze, praca – wybijają się na czołówkę, a nasza ukochana rodzina spada z podium. To pewnie też powód do wstydu.

Prestiż vs stygmatyzacja

Dla dużej części społeczeństwa pieniądze stanowią środek komunikowania własnej wartości i budowania wizerunku. Dają poczucie prestiżu. Służą do zdobywania akceptacji społecznej. Zarówno ich brak (świadczy o jakimś mankamencie, niezdolności), jak i bogactwo mogą być powodem społecznej stygmatyzacji – biedni są podejrzani, bogaci jeszcze bardziej, bo „tak dużych pieniędzy nie sposób zarobić uczciwie”. Mamy więc straszny miszmasz w głowach: traktując majętność z podejrzliwością, jednocześnie jej pragniemy, jako wyznacznika sukcesu, gwaranta bezpieczeństwa, medalu za naszą zaradność, pracowitość, inteligencję, intuicję lub inne przymioty.

Faktem jest, że pieniądze klasyfikują nas w społeczeństwie, czasem szufladkują, a czasem otwierają wiele drzwi. Pieniądze szczęście dają lub – jak mówi – powiedzenie, wcale nie; bywają powodem kłótni wśród najbliższych, zerwanych więzi, rozwodów. Wśród przyjaciół kwestie materialne są na porządku dziennym, innym razem – pomijane są milczeniem. Rozmowa o finansach przychodzi nam z reguły łatwiej, gdy czujemy się usatysfakcjonowani z naszej pozycji finansowej lub nie przywiązujemy do niej żadnej wagi – bo i taka opcja ma swoich zwolenników… być może to ci najszczęśliwsi z nas.

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl