Jaka będziesz Warszawska Rado Seniorów?

Categories Aktualności, Sprawy stolicyPosted on

We wtorek 4 lutego 2014 r. odbyła się, z inicjatywy Fundacji Zaczyn i Urzędu m.st. Warszawy, pierwsza z cyklu debat poświęconych powołaniu Warszawskiej Rady Seniorów. Na pytanie o to, jak należy powołać Radę, aby dobrze reprezentowała warszawskich seniorów, odpowiedzi szukali zaproszeni paneliści – Krystyna Lewkowicz, Tomasz Pactwa, Michał Szczerba, Paweł Kubicki, Joanna Erbel – oraz licznie przybyli goście.

Do Pałacu Ślubów, zamiast oczekiwanych kilkudziesięciu osób, przybyło ponad sto i miejsc siedzących zabrakło już na 10 minut przed porą rozpoczęcia obrad. Wśród zebranych dominowały osoby w wieku mocno średnim i starszym.

Paneliści

Prowadzący debatę Przemysław Wiśniewski z Fundacji Zaczyn oddał, jako pierwszemu, głos dyrektorowi Biura Pomocy i Projektów Społecznych, Tomaszowi Pactwie. Zaprezentował on „Program Warszawa Przyjazna Seniorom na lata 2013-2020” realizowany przez Urząd Miasta. Za 6 lat w stolicy powinno żyć blisko 500 tysięcy ludzi w wieku 60+. Miasto planuje włączyć ich w proces monitorowania, opiniowania i konsultowania różnych działań władz w obszarach związanych z funkcjonowaniem społecznym osób starszych. Pactwa przedstawił też dwa warianty powołania 10-osobowej rady – zgłaszanie kandydatów przez mieszkańców i organizacje społeczne albo przez Komisje Dialogu Społecznego działające przy Urzędzie Miasta. Kandydatów zgłaszaliby ponadto prezydent i Rada Warszawy.

Po dość długim wystąpieniu przedstawiciela Urzędu głos zabrał poseł Michał Szczerba, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Przedstawił on nowe regulacje wpisane do ustawy o samorządzie gminnym, które dotyczą powoływania gminnych rad seniorów. Sporo mówił o zabiegach czynionych w parlamencie dla utrzymania zapisu o charakterze inicjatywnym, obok konsultacyjnego i doradczego, takiej rady. Nie omieszkał też wspomnieć o przyjętych przez Sejm w grudniu ub.roku ”Założeniach długofalowej polityki senioralnej w Polsce 2014-2020”.

Kolejnym prelegentem był doktor Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej, badacz problemów funkcjonowania społecznego osób po 60-tym roku życia. Zwrócił uwagę na to, że w Radzie ważna będzie dobra komunikacja z urzędnikami i radnymi Przydadzą się w niej zatem osoby wskazane przez władze miasta, bo ułatwią takie kontakty. Konieczność poznania wielkiej liczby dokumentów „produkowanych” przez Urząd oraz prawdopodobne tworzenie w ramach Rady podzespołów problemowych wskazuje, że powinna ona liczyć kilkanaście osób. Kandydatów nie należy szukać wśród osób znanych czy wciąż aktywnych zawodowo, ale tych którzy mają czas, energię i chęć do pracy. Rada powinna mieć swoje zaplecze (biuro, telefon, system dyżurów) oraz fundusze np. na zamawianie ekspertyz – chodzi bowiem o faktyczne działanie, a nie o tworzenie fasadowej instytucji. Jej głos powinien być wysłuchiwany przez władze nie tylko w sprawach seniorskich, ale też w innych, ważnych dla miasta kwestiach.

Prezeska Ogólnopolskiego Porozumienia Uniwersytetów Trzeciego Wieku i przewodnicząca Komisji Dialogu Społecznego ds. UTW, Krystyna Lewkowicz, złożyła na ręce dyrektora Pactwy pisemny wniosek w sprawie powołania Warszawskiej Rady Seniorów. W swoim wystąpieniu zaproponowała przyszłej Radzie korzystanie z lokalu UTW oraz podkreśliła, że o przyjazności władz Warszawy wobec seniorów świadczy m.in. dofinansowywanie uniwersytetów.

Ostatnia panelistka, Joanna Erbel, socjolożka, publicystka i aktywistka miejska zwróciła się z kolei z apelem, aby nie dzielić się na „młodszych” i „starszych”. którzy wyszarpują sobie skromny budżet, ale patrzeć na problemy, często tożsame dla obu grup. Podkreśliła, że warto wspólnie debatować o lokalnych działaniach ważnych dla ogółu, a połączone głosy będą brzmieć mocniej.

Głosy z sali

Po dość długich wystąpieniach panelistów przyszedł czas na dyskusję i wypowiedzi seniorów. Zaczęło się dość ostro – od skrytykowania przedstawicielki Uniwersytetów Trzeciego Wieku. Oburzano się, dlaczego to właśnie ta organizacja wysunęła się przed szereg składając oficjalny wniosek oraz dlaczego KDS ds. UTW miałaby wskazywać kandydatów do Rady. Podnoszono argument, że inne organizacje reprezentują znacznie większe grupy seniorów, wyrażano również obawy co do chęci zawłaszczenia nowej inicjatywy przez Uniwersytety.

Wiele krytyk zebrał projekt wskazywania po dwóch kandydatów przez prezydenta i Radę Warszawy. Dominowało stanowisko, że seniorzy sami najlepiej wiedzą, co dla nich ważne, a „urzędnicy” nie są im do tego potrzebni. Nie podobała się też propozycja Rady 10-osobowej, pojawiały się nawet propozycje, by liczyła ona 20-30 osób.

Wielu dyskutantów postulowało, aby w Radzie był przedstawiciel każdej dzielnicy, czyli 18 osób. Pomysł odzwierciedlenia podziału administracyjnego Warszawy został wzmocniony głosem o tym, że najpierw należy utworzyć rady seniorów w każdej dzielnicy, a dopiero potem powołać organ nadrzędny. Powinno zacząć się „od dołu” i stworzyć ruch społeczny, który doprowadzi do wyłonienia przedstawicielstwa ogólnomiejskiego.

Niektórzy mówcy podkreślali, iż należy zadbać o różnorodność merytoryczną w składzie Rady, aby poszczególni jej członkowie mogli współpracować z różnymi biurami w Urzędzie Miasta. Większość obecnych zgadzała się ze stwierdzeniem, że Rada Seniorów musi być apolityczna.

Gdy debata, trwająca grubo ponad 2 godziny, oficjalnie się zakończyła, nie wszyscy rozeszli się do domów. W małych grupkach rozmawiano jeszcze o tym, co się wydarzyło, czego nie powiedziano i, po prostu, co komu leży na wątrobie.

Jaka będziesz Rado?

Pierwsza debata nie dała odpowiedzi na to pytanie. Nie zastanawiano się nad zadaniami Warszawskiej Rady Seniorów. Zawarte we wstępnym wystąpieniu dyrektora Pactwy stwierdzenie, iż powinna mieć ona charakter konsultacyjny, doradczy i inicjatywny nie doczekało się rozwinięcia w dyskusji. Z niektórych wypowiedzi pośrednio wypływały pewne wnioski – np. o monitorowaniu działań podejmowanych przez władze miasta w obszarach związanych ze sprawami ważnymi dla seniorów czy o tworzeniu zespołów zajmujących się konkretnymi problemami. Były to jednak tylko ogólniki – a przecież to z określonego zakresu kompetencji, form pracy czy odpowiedzialności Rady należy wywodzić zasady tworzenia tego organu.

Dyskusja wyraźnie pokazała, że osoby biorące w niej udział miały bardzo różne, mniej lub bardziej wyraźne wizje przyszłej Rady. Duża frekwencja, aktywność i zaangażowanie uczestników pozwalają jednak sądzić, że kolejne debaty pozwolą wypracować model przyszłej Rady Seniorów.

Jedno natomiast jest pewne: warszawscy seniorzy wyraźnie mówią: „nic o nas bez nas!”.

Grażyna Komiażyk

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl