Jak Wam się podoba?*

Categories Styl Życia, ZdrowiePosted on

Nieodżałowany prof. Jerzy Vetulani – psychofarmakolog, neurobiolog i biochemik – postać wyjątkowo barwna i uwielbiana przez studentów, zapytany o sposoby spowalniania starzenia, odpowiedział: „te najskuteczniejsze jednocześnie nie są najmilsze.”

Autorka: Ewa Marynowska

Młodość mózgu

„Polscy naukowcy przed kilkunastu laty, w czasie wielkiego badania polskich stulatków, zaobserwowali, że zdecydowana ich większość ma za sobą epizod głodu. Dziś już wiemy, że nawet jedna głodówka w życiu jest w stanie je wydłużyć – brak pożywienia aktywuje bowiem tak zwany gen długowieczności SIR2, produkujący sirtuinę, białko niezwykle ważne dla podziałów komórek, a to właśnie nieprawidłowości w podziale komórkowym leżą u podstaw procesu starzenia. Głodówka pozwala na aktywację sirtuiny, a co za tym idzie – na przedłużenie aktywności i młodości mózgu.”

Mama, babcia, sąsiadka

Żartobliwie nazywane „dobrym, przedwojennym materiałem”, wszystkie żyły (mama, szczęśliwie, właśnie kończy 97 lat) prawie do setki i były bardzo szczupłe. Wszystkie też miały za sobą, związany z niemiecką okupacją i powstaniem warszawskim – wielki głód. Na marginesie przypomnę, że podczas powstania zostały zjedzone wszystkie psy i koty; po wojnie Norwegowie przysłali nam dobrych kilka setek tych futrzaków.

Nie lubimy też słuchać o koniecznych w każdym wieku ćwiczeniach. Nie będę więc o nich pisać. Zamiast nich najlepszy jest wyjazd na działkę: własną albo cudzą i grzebanie w ziemi… Pielić chwasty, sadzić albo chociaż podlewać rośliny, słuchać śpiewu ptaków. W czasach mojej młodości nie było grilli, były, natomiast ogniska. W nich piekło się ziemniaki, czasem kiełbaskę umocowaną na patyku. Gotowało się w menażce zupę ze znalezionej w okolicy zieleniny: szczawiu albo pokrzywy. Może warto wrócić do tych wspomnień i tradycji?

Wycieczka za miasto

Znajoma aktywistka senioralna z Góry Kalwarii powiedziała, że starsi ludzie, szczególnie kobiety lubią tanie i krótkie wycieczki. Dlatego też proponuję wyjazd autobusem do pobliskiego Konstancina, gdzie niebo jest naprawdę niebieskie, a Park zdrojowy przepięknie zadbany. Można posiedzieć na ławce i pogadać ze Stefanem Żeromskim, który ma tam swój skwerek; całkiem niedaleko jest domek, w którym spędził ostatnie lata swego życia.

Warto pójść do Hugonówki – Konstancińskiego Domu Kultury i zobaczyć wystawę przepięknej polskiej porcelany z lat 50/60/70, pochodzącej ze zbiorów prywatnych (czynna do 24 czerwca).

Wokół domu kultury są plansze przedstawiające wyjątkowe kobiety, związane z tym uzdrowiskiem: aktorki, tancerki, jak np. słynna Messalka, działaczki społeczne, arystokratki.

W znajdującym się nieopodal prywatnym muzeum Villa La Fleur otwarto wystawę malarstwa, autorstwa polskich artystek związanych z Montparnase, a wśród nich – najsłynniejszej Tamary Łempickiej. To rzadkość, bo na przykład w Muzeum Narodowym w Warszawie znajduje się tylko jeden jej obraz.

Łempicka jest współcześnie najczęściej kopiowaną malarką w Polsce, a może nie tylko. W galerii na Placu Zamkowym na wystawach od lat „królują” kopie jej obrazów i odnoszę wrażenie, że muszą się sprzedawać, jak gorące bułeczki.

Chodzenie z kijkami

W autobusie jadącym do Konstancina zauważyłam trzy panie z kijkami nordic walking. Potem spotkałam je w parku i odważyłam się zapytać czy często tu przyjeżdżają. Tak – brzmiała odpowiedź – dwa razy w tygodniu, od paru lat. W niewielkich plecaczkach miały własną wodę w szklanych butelkach i kanapki. Warto pójść tym śladem.

* Tytuł zapożyczony od Szekspira

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl