Coś się z siebie dać czyli o seniorach wiejskich

Categories Aktualności, SpołeczeństwoPosted on

Góra Kalwaria w powiecie piaseczyńskim to gmina miejsko-wiejska; jedno miasto i 38 sołectw. Jadę do Cendrowic oddalonych od Góry Kalwarii o 5,5 km, by porozmawiać z Sołtyską Bożeną Molak (na zdjęciu powyżej w drugim rzędzie, pierwsza od prawej). Wieść niesie, że to kobieta-torpeda.

Pani Sołtys, chciałabym rozmawiać o seniorkach i seniorach na wsi. Ilu mieszkańców mają Cendrowice?

300 duszów – tak się mówi po wiejskiemu. W tym około 50-tka seniorów.

Czy starość na wsi różni się od tej miejskiej?

Nasi starsi mieszkańcy to są w ogromnej większości ludzie, którzy całe życie ciężko pracowali w polu. To są rolnicy sprzed lat, bo mówimy o grupie 65+, którzy naprawdę harowali – typowi Polacy, z których się wszyscy wywodzą. Bo elita to elita, a my jesteśmy prości, uczciwi ludzie.

Wiejscy ludzie są zamknięci w sobie, w Górze Kalwarii jest inny świat, tam ludzie są otwarci, a tu było pole, sąsiadka z lewej, sąsiad z prawej i osoby w podeszłym wieku nadal tkwią w takim zamkniętym kręgu, tylko często tych sąsiadów z boku już nie ma. W mieście to jest tak, że jak nic się nie dzieje w twojej okolicy to pojedziesz tam gdzie coś się dzieje, a tu jest wieś – jak nic nie ma to nic nie ma.

Jakie, pani zdaniem, są potrzeby emerytów wiejskich? Rozmawia pani z ludźmi, co mówią? Czego chcą?

Starsi ludzie na wsi siedzą w domach. Czują się niepotrzebni, zapomniani, jakby przezroczyści. Skończył się czas ich pracy, ale też rolnictwa w ogóle, my młodsi jeździmy do pracy gdzieś indziej, bo uprawianie ziemi już nie popłaca; i oni zostają sami, zamknięci w czterech ścianach. Oczekują, że dzieci wrócą z pracy i pogadają z nimi, a dzieci nie mają czasu. Albo dzieci już tu nie ma, tak jest najczęściej. Warto chyba dodać, że 99 proc. naszych seniorów to są kobiety.

I czego chcą? Wyjść! Wyjść z domu – to najważniejsze.  Ławeczkę sobie czasem postawią, tak jak jest u nas na zewnątrz . Tylko, że nie wszyscy starsi wyjdą na te ławki. Jedna nie może, drugi też nie może – Sołtyska macha ręka w kierunku konkretnych gospodarstw. – bo są schorowani strasznie. Bo jak pracowali w polu to nie mieli czasu na leczenie, doktorów, rehabilitację, gdzie? Kto ich dowiezie? Pole było i tyle. Nic tylko pole.

Proszę w takim razie opowiedzieć o miejscowym planie zaradczym. Najpierw może o Altance i magicznym stawie.

Jestem Sołtyską już o d 7 lat i dawno zrozumiałam, że tych starszych ludzi trzeba wyciągnąć z domów, dać im jakąś propozycję, która chwyci. Altanka – Letnie Miejsce Spotkań Seniorów było takim właśnie trafionym pomysłem.

Ten staw, nad którym stoi Altanka,  to jest taka perełka od dawien dawna. To jest faktycznie miejsce magiczne. Za czasów rolniczej świetności tych terenów to ten staw był wodopojem dla zwierząt, miejscem gdzie się prało i czerpało wodę na potrzeby gospodarstwa. Rano, jak tam wszyscy wylegli to tam było gwarno, bo to był punkt wymiany informacji i centrum życia wsi.

Teraz udało się to magiczne miejsce odtworzyć. Oczyściliśmy i pogłębiliśmy staw. Przy stawie wygospodarowaliśmy mały placyk. Są ławeczki, drzewa, które się rozrosną. Tu możemy przyjść, porozmawiać, odpocząć, spędzić wspólnie czas. Teraz ten staw i kącik kulturalny jest wizytówką naszej wsi, wszyscy mamy w tym udział, bo na ten cel przeznaczyliśmy środki z funduszu sołeckiego, finansowy wkład wnieśli także mieszkańcy i coś czego się nie da przecenić – wspólną pracę społeczną. Dzięki temu jest kącik dla wszystkich: mamy i ławeczki, i altanę, i miejsce na ognisko, dla dzieciaków piaskownica, dla przejezdnych tablica z informacjami o wsi i jej historii.

Etapy powstawania Altanki

A z czego korzystają miejscowe seniorki i seniorzy?

Ależ to miejsce zwłaszcza dla naszych starszych! To przede wszystkim im było ono potrzebne, bo wcześniej nie mieli gdzie usiąść, gdzie się spotkać z innymi.

19 sierpnia to u nas coroczny Cendrowicki Dzień Seniora, dzień pikniku międzypokoleniowego – tak sobie wymyśliliśmy, żeby było ciepło, bo taki oficjalny jest 1 października i trudno wtedy o zabawy na świeżym powietrzu. My się spotykamy przy naszym stawie. Robimy z krepiny kwiatuszki, angażujemy dzieci i młodzież – dają te kwiaty i recytują wiersze o starszych ludziach, ale nie takie wyjęte z książki, o nie! to zawsze jest wiersz specjalnie ułożony, o naszych seniorach, wyjątkowych. I to tak idzie, że jedni drugich doceniają. Trzeba nauczyć młodych szacunku do starszych. Bo my goniąc za niczym zapomnieliśmy w tym pędzie skąd się wzięliśmy i komu co zawdzięczamy. A ten szacunek jest potrzebny, może nawet jest najważniejszy. No i to wyjście z domu.

To ludzi integruje. W dawnych czasach ludzie spotykali się, np. gdy darli pierze czy coś robili, przy wspólnej pracy, razem w polu, śpiewali, opowiadali sobie śmieszne historie; teraz się trzeba bardziej postarać, celowo – specjalnie dać coś z siebie. I tak organizujemy te spotkania, żeby te naszych starszych mieszkańców pokazać, pokazać się też im, docenić za ich pracę, po prostu za to, że są!

Oczywiście dużo też śpiewamy.

Co w tym oczywistego?

Bo widzi pani, my tu chór mamy. 15 dorosłych kobiet, 3 małe i akompaniator z akordeonem. Trzy dobre solistki, reszta albo lepiej albo gorzej, ale to nie o to chodzi, tylko o to, że się coś z siebie daje i jest fajnie. I tak zamiast tego darcia pierza zapraszamy naszego akordeonistę – on wygrywa pierwszy takt starej melodii, a potem inni podciągną i zaraz uruchamia się pamięć i śpiewamy.

Często mówi pani o pamięci, o dawnych czasach, o przeszłości wsi.

Bo to właśnie z tęsknoty za dawnymi kołami gospodyń wiejskich w 2014 roku stworzyliśmy Stowarzyszenie Cendrowianki i potem ten chór. To jest lepsze rozwiązanie, bo koło ma ograniczenia (finansowe, prawne), stowarzyszenie ma większe możliwości. Przede wszystkim mowa o sięganiu po dofinansowanie. Ten projekt – Altanka Letnie Miejsce Spotkań Seniorów – jest stworzony dzięki dofinansowaniu z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. To dzięki nim, bo my tu zwykłą wsią jesteśmy, tu nie ma takich przedsiębiorców, co wyjmą po tysiąc złotych i zasponsorują taką inicjatywę. Owszem mamy pracę zespołową, pracę fizyczną, pracę wolontariatu naszych Cendrowianek i Cendrowiczan, ale finansowo bazujemy na środkach z zewnątrz; funduszem sołeckim nie da się ogarnąć wszystkiego. Między innymi robimy Dzień Dziecka, dzień przebierańców, Mikołajki i teraz Dni Seniora na stałe wpisały się w kalendarz – to dużo jak na jeden fundusz.

Stroje dla zespołu Cendrowianki wymyśliłyśmy i sfinansowałyśmy same. – Pani Bożena pokazuje mi 2 wersje stroju: letnią i zimową – Bluzka biała, wiadomo, ale poza tym jesteśmy bardzo kolorowe, spódnice i chusty, no wiosna! A jak zimno to mamy szare sukienki, które uszyła zaprzyjaźniona szwaczka, do szarości kolorowe korale i nasza chusta w kwiaty. Bo zimą też jeździmy i śpiewamy; do domów pomocy społecznej, do starszych ludzi, którym trzeba nieść radość. Ostatnio w okolicznych domach opieki to i zimą kolędujemy i śpiewamy piosenki patriotyczne – to jest teraz taki pomysł odbiorców. No to śpiewamy.

Występy zespołu Cendrowianki na Dniu Wojska Polskiego

Czyli zespól koncertuje nie tylko we wsi.

Pewnie, że nie. Możemy się pochwalić projektem Rozśpiewajmy Naszą Wieś – to szeroki projekt na całą gminę. Uczestniczyły w nim wszystkie zespoły ludowe z całej gminy. My Cendrowianki byłyśmy gospodyniami tego wydarzenia, a było mnóstwo ludzi: organizacje, zespoły, szkoła, Uniwersytet Trzeciego Wieku jako senioralna grupa, dużo różnych grup społecznych w tym uczestniczyło.

Realizacja projektu Rozśpiewajmy naszą wieś

Super było, bo wszyscy się poznali i przy tym biesiadnym stole zaczęli rozmawiać, jeść, pić herbatę z prądem, śpiewać, tańczyć, oj było wesoło! Wcześniej działające w gminie zespoły i inni co robią coś fajnego nie mieli zbyt wielu okazji do integracji. A tak łączymy integrację społeczną gminnej wspólnoty z rozwojem kultury obywatelskiej. Ponadto przypominamy, a warto zwłaszcza młodym, że tradycja i kultura regionalna wywodzą się ze wsi. A młodzi to przecież nasza nadzieja na kultywowanie tradycji ludowych – ich zaszczepianie to pole do popisu dla najstarszego pokolenia.  Bez nich pamięć o tych tradycjach by zginęła.

Ja sobie w ogóle bardzo cenię zaangażowanie osób starszych. Na zebrania ze mną, z Sołtyską przychodzą prawie same seniorki. Młodsi to tylko jak jest konkretna sprawa, taka co ich dotyczy, młodzi są zagonieni. Ja sobie tych starszych bardzo cenię, bo oni są konkretni, oni mają doświadczenie życiowe, normalni ludzie, potrafią doradzić, powiedzieć. Tak, oni są potrzebni i zaangażowani. A jak nie mają siły jakoś bardziej się angażować, to dobrym słowem wesprą.

Mam to, po co przyjechałam. Chciałaby pani Sołtys coś dodać?

Powiem jeszcze, że inicjatywa Rozśpiewajmy nasza wieś powstała w ramach projektu dofinansowanego z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich Mazowsze Lokalnie. Dzięki niemu stowarzyszenie Cendrowianki zdobyło dofinansowanie w kwocie blisko 5 tys. zł, za którą kupiłyśmy sprzęt nagłaśniający dla zespołu. Mając Stowarzyszenie we wsi, które umożliwia sięgnięcie po środki finansowe, to jest się bogatym. Sięgamy po to, co jest w statucie i czasem się uda, a czasem nie. Ale ja się nie poddaję, bo ja jestem perfekcjonistka, jak się za coś biorę to nie ma rzeczy, którą tak ominę, że dmuchnę i przejdę – ma być, to jest!

Rozmawiała Katarzyna Władyka

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl