Chopin w sercu i w palcach

Categories Kultura, RozmowyPosted on

Z Anną Marią Stańczyk, światowej sławy pianistką, rozmawia Barbara Moroz.

Przeczytaj także tekst o Międzynarodowym Festiwalu Pianistycznym w Ogrodzie Botanicznym w Powsinie >

Panią Annę poznaję w Powsinie, podczas wykonywanego przez nią recitalu w pięknej scenerii Ogrodu Botanicznego. Po koncercie artystka otoczona jest przez grono znajomych, przyjaciół, rodzinę, wiernych słuchaczy. Na spokojną rozmowę umawiamy się w jej mieszkaniu na Saskiej Kępie, w pokoju, którego centralne miejsce zajmuje wielki, czarny fortepian.

Pani Aniu, jak się to wszystko zaczęło? Z własnego doświadczenia wiem, że dzieci bardzo trudno przymusić do ćwiczenia gam.

Zaczęło się w Aninie. Mama była bardzo muzykalna, ojciec grywał na klarnecie. Tak się złożyło, że w okolicy mieszkała pełna uroku Maria Zubelewicz, studentka konserwatorium. Rodzice kupili pianino, a Pani Maryla (tak nazywaliśmy naszą nauczycielkę) zaczęła mnie uczyć muzyki. Do tej pory mam zeszyty, w których zapisywała tematy poszczególnych lekcji. Ćwiczyłam chętnie, ponieważ chciałam, aby moja nauczycielka była ze mnie zadowolona.

A później przeprowadzili się państwo do Warszawy, na Saską Kępę…

Tak, do tego mieszkania, w którym teraz jesteśmy. Chodziłam do szkoły im. Bolesława Prusa, a edukację muzyczną kontynuowałam w nieistniejącej już szkole przy ul. Górnośląskiej, a następnie przy ul. Świętojerskiej. Później była Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, czyli dzisiejszy Uniwersytet Muzyczny im. Chopina.

Kształciła się Pani u znakomitych profesorów: u Jana Ekiera, Bronisławy Kawalli, Margerity Trombini – Kazuro, Marii Poniatowskiej. Jak to się stało, że w 1978 roku wyjechała Pani do Londynu?

Przyznam, że było to dość ryzykowne przedsięwzięcie. Chciałam się dalej kształcić, ale w Londynie nie miałam profesjonalnych kontaktów, a mój angielski wówczas pozostawiał wiele do życzenia. Właściwie do wyjazdu zainspirował mnie prof. Louis Kentner, którego spotkałam w Warszawie. Louis Kenter był wówczas jurorem na Konkursie Chopinowskim.

A jednak się udało! Z pewnością pamięta Pani swój pierwszy koncert w Londynie?

Oczywiście, pamiętam bardzo dobrze. Odbył się on w słynnej londyńskiej sali koncertowej Wigmore Hall. Publiczność dopisała, koncert został znakomicie rozpropagowany. Ulotki i plakaty pojawiły się nawet w londyńskim metrze Przyznaję, że byłam wzruszona widząc swoje nazwisko w wielu punktach Londynu. Przykro byłoby grać w pustej sali.

Jaki był repertuar tego koncertu?

Oczywiście Chopin, którego muzykę mam zawsze w sercu i palcach. Chopin: Ballada f-moll, Polonez As-dur, poza tym Sonata h moll Liszta, Sonata A dur op.101 Beethoven, Preludia op.9 Szymanowskiego. Pamiętam, że na ten koncert przyszedł słynny angielski pianista John Ogdon, zwycięzca konkursu im. Czajkowskiego w Moskwie, niezwykle wybitny pianista i skromny człowiek. Pasjonował się muzyką Karola Szymanowskiego. Miał zamiar stworzyć Towarzystwo im. Szymanowskiego, niestety nie starczyło mu czasu…

Z koncertami objechała Pani cały świat. Grała Pani w największych salach koncertowych: Carnegie Hall w Nowym Jorku, Queen Elisabeth Hall w Londynie, St. Lawrence Centre w Toronto, Van Leer Hall w Jerozolimie, w wielu krajach Azji, Afryki i obu Ameryk. Z pewnością ma Pani mnóstwo wspomnień, niekiedy wzruszających, niekiedy zabawnych.

Tak, wspomnę tylko kilka zabawnych sytuacji:

W Nowym Yorku: na mój debiut w Carnegie Hall przygotowałam (oczywiście było też wiele godzin przy fortepianie) nowy strój sceniczny: suknię i naszyjnik. Wszystko toczyło się zgodnie z planem, kończyłam pierwszą cześć koncertu Dante Sonata Liszta, nagle usłyszałam stukot koralików biegnących we wszystkie strony sceny i… sukni, pytanie, co zrobić. Oczywiście Sonaty nie przerwałam i dokończyłam ten wspaniały i bardzo wirtuozowski utwór. Wstając, by podziękować publiczności za wielkie oklaski widziałam resztę koralików pełzających po estradzie. To było zabawne.

W Anglii pamiętam występ w domu Rolling Stonesów, wielki Manor House i stary fortepian.

Przywieziony przeze mnie mój stołek, podkręcany do góry do maksimum spadł wraz z pianistką na podłogę.

W Powsinie, na koncercie inaugurującym Festiwal, grając pasjonujący Polonez Chopina As dur fortepian zaczął odjeżdżać, wyglądało to bardzo widowiskowo, ale przerażenie moje było naprawdę wielkie.

Zaś w Odessie, gdy grałam w Złotej Sali miejscowej Filharmonii dość duży recital, mój impresario nieco zdenerwowany przedłużającym się koncertem stale pokazywał na zegarek; że mam grać szybciej, bo spóźnimy się na pociąg. Publiczność owacyjnie domagała się bisów, grałam dalej, ale po drugim utworze, widząc wielce niezadowoloną twarz impresaria rzekłam do publiczności: muszę już jechać na stację, bo mój pociąg odjedzie i spóźnię się na następny koncert. Dojechałam na dworzec i… spotkałam tam moją publiczność. Byłam bardzo wzruszona.

W 2017 roku została Pani doktorem Honoris Causa Uniwersytetu PUNO w Londynie. Co to za uczelnia?

PUNO czyli Polski Uniwersytet na Obczyźnie powstał z inicjatywy polskich profesorów, przebywających poza Polską (początkowo w Paryżu, a później w Londynie) od 1939 roku, w wyniku klęski wrześniowej i późniejszego upadku Francji. PUNO ma obecnie swoją siedzibę w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w Londynie, w dzielnicy Hammersmith. Uniwersytet prowadzi rozmaite studia i badania naukowe, głównie, choć nie wyłącznie, w kierunkach humanistycznych; prowadzone są również wykłady otwarte, jak również zajęcia w ramach tzw. Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Swego czasu grałam tam podczas uroczystości wręczenia doktoratu Honoris Causa Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu.

Jakie są Pani plany koncertowe na najbliższą przyszłość?

29 lipca o godz. 12.00 będę grała Chopina w Łazienkach.

22 lipca w kościele w Brochowie, tam, gdzie Chopin był ochrzczony. Atmosfera w tym miejscu jest niezwykła, gdy tam gram czuję jakby sam Chopin przemawiał do mojego serca i kierował moją ręką.

Życzę Pani dalszych lat koncertowania i rozsławiania muzyki polskiej na świecie.

Dziękuję bardzo i do miłego zobaczenia.

 

Anna Maria Stańczyk jest posiadaczką dwóch platynowych płyt przyznanych przez Polskie Nagrania za CD z utworami Liszta i CD 24 classic hits. Pianistka otrzymała Order Zasługi dla Kultury Polskiej od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Medal Franciszka Liszta od rządu Węgier.

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl