A w niedziele pod Kinoteką pachnie curry – indyjska kuchnia dla potrzebujących

Categories Aktualności, Społeczeństwo, Sprawy stolicyPosted on

Curry to mieszanka indyjskich, wyrazistych suszonych przypraw. Bardzo lubię ten zapach, bo od wczesnej młodości miałam okazję jeść potrawy z indyjską nutą. Kiedy idę pod Kinotekę z daleka widzę stojącą długą kolejkę ludzi w starszym wieku. Obok nich kręcą się młodzi Hindusi w pomarańczowych kamizelkach z napisem Warsaw Seva.

Tekst i zdjęcia: Ewa Marynowska

Co to jest SEVA? To słowo w języku hindi oznacza służenie innym ludziom. Niezależnie od religii, koloru skóry i poglądów.

Warsaw SEVA Association (WSA) zostało powołane przez Hindusa – Sikha, który nazywa się Charanjit Singh i przez 17 lat był właścicielem bardzo dobrej restauracji Tandoori Palace przy ul. Marszałkowskiej. Jako wielbicielka tej właśnie kuchni byłam tam z rodziną parę razy. Toniwalia, bo tak Hindus jest nazywany przez znajomych i współpracowników, sprzedał restaurację, kiedy nadarzyła się korzystna oferta i postanowił karmić biednych warszawiaków. Wokół niego skupiło się kilku innych Hindusów, którzy mu pomagają, niezależnie od swoich codziennych obowiązków. Jeden z nich, Vibek Dutta, jest doktorantem na Politechnice.

Pomysł świetnie się rozkręca: dołączył do nich Brytyjczyk Andrew Peter Eddie i inni cudzoziemcy: Francuzi, Włosi i Irlandczyk. Ja miałam przyjemność rozmawiać z Amerykanką, która jest wolontariuszem od samego początku. Także Polacy i Polki pomagają, szczególnie Asia, która na co dzień jeździ z Uberem. Toniwalia (w skrócie Toni) ma plan, aby znaleźć lokal, w którym codziennie, niezależnie od godziny, będą czekały na głodnych dania i napoje.

#43

To już czterdzieste trzecie takie spotkanie, licząc także specjalne wydarzenie, jakim był Sylwester pod Kinoteką. Menu jest zmienne, ale wegetariańskie i prawie zawsze pojawia się cienki, przypominający naleśniki, chlebek naan. Jedzenie gotują indyjskie restauracje – najczęściej „Legend”, która znajduje się nieopodal, przy ul. Emilii Plater. Ponadto z termosów nalewana jest kawa i herbata Chai Masala Tea. Niektórzy z potrzebujących ustawiają się, tak jak jedna ze starszych pań w bardzo zniszczonym płaszczu, dwukrotnie, aby jedzenie wziąć do domu i mieć na następny dzień.

Vis a vis Kinoteki znajduje się stoisko z ubraniami do wzięcia. Najbardziej potrzebne są męskie kurtki, swetry, koszulki, bielizna, skarpetki i buty. Kiedy przyglądam się ubraniom, wydawanym przez parę z Francji, a przynoszonym przez warszawiaków, to stwierdzam, że są w całkiem dobrym stanie. A kolejka potrzebujących zdecydowanie długa.

 # 5

W środy o 14 samochód z jedzeniem podjeżdża pod Halę Mirowską. Tu już czeka spory tłum. Dwaj Sikhowie w pięknych turbanach, z uśmiechem witają się z woluntariuszami i znajomymi. Jedzenie jest serwowane na metalowych tackach, a picie w metalowych kubkach. To zgodne z Zero Waste czyli ideą, a wręcz moralnym nakazem, aby nie zostawiać po sobie śmieci.

Kolejne spotkanie przy indyjskim jedzeniu w piątek o godz. 17.30 pod Kinoteką.

Chcesz pomóc jako wolontariusz? Zapisz się na stronie na fb albo przyjdź trochę wcześniej i zgłoś się. Do zobaczenia!

 

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl