Zmarł Philip Roth, mój nauczyciel

Categories Aktualności, KulturaPosted on

Kończę podstawówkę, cierpię męki nad jakąś lekturą szkolną. Ślęcząc wzdycham i prycham, że nudy, że po co mi to, że literatura nie dla mnie. Mama podaje mi z półki jakąś książkę i mówi „a zobacz to”. Pochłaniam „Kompleks Portnoya” w parę godzin i mój świat zmienia się na zawsze; odtąd czytam nałogowo, nawet nudy, nawet szmiry – bo ON nauczył mnie czerpać przyjemność z zastanawia się, dlaczego ktoś to tak napisał, jakimi środkami wyrazu próbował coś mi przekazać, jakich użył chwytów i czy były skuteczne; i wiecie co? – często nie są, ale śledzenie jak powstał majstersztyk albo chała absolutnie mnie fascynuje. Panie Roth, dziękuję za wszystko, kłaniam się w pas.

Autorka: Katarzyna Władyka
Zdjęcie: East News

Kompleks i inne wspaniałości

W słynnej obrazoburczej powieści Rotha bluzgi, świntuszenie, Sodoma i Gomora… ale jak to jest napisane! Dla mnie to objawienie, bo wcześniej, wiadomo: przemiana Kmicica, bohaterstwo w Kamieniach na szaniec, ślepy koń w kopalni, Ligia półżywa na arenie, jakiś pies na torach i coś tam w pustyni i w puszczy. A tu młody facet leży na kozetce, słuchamy monologu; on klnie jak potępieniec, bezeceństwa wygaduje, a ja czuję, że to o mnie, o każdym dosłownie: o problemach identyfikacyjnych – takim szamocie tożsamości, o konfliktach i uczuciach w rodzinie, o niepewności, porażkach, marzeniach, lęku, wszelkich fiołach. Ta książka drażni, jest obleśnie mizoginiczna, rozchwiewa, zachłystuje, robi nam kuku.

Wystarczy!

Oprócz „Kompleksu Portnoya” (wyd. 1969 r.) Roth napisał jeszcze ponad 30 książek, w tym wielkie powieści – pomniki współczesnej literatury: „Goodbye Columbus”, „Nasza klika”, „The Great American Novell”, „Operacja Shylock”, „Teatr Sabata” czy „Amerykańska sielanka”.

Urodził się w 1933 r., w Newark w stanie New Jersey, w konserwatywnej rodzinie żydowskiej. W 1955, po ukończeniu Uniwersytetu Bucknella, wstąpił amerykańskiej armii, w której służył dwa lata. Od 1959r. do 2014r. (kiedy to ogłosił koniec kariery) – żył literaturą; od lat sześćdziesiątych swą literacką działalność łączył z pracą naukową. Od 1988r. był profesorem w nowojorskim Hunter College. Tłumacząc decyzję o zakończeniu kariery Roth powiedział: „Zdecydowałem się skończyć z fikcją. Nie chcę tego więcej czytać, ani pisać o tym. Nie chcę nawet więcej o tym rozmawiać.” A o książkach: „Uczyłem o nich, pisałem je i czytałem. Rezygnując ze wszystkiego innego. Wystarczy!” Miałam nadzieję, że zmieni zdanie.

Pisarz był od wielu lat wymieniany jako kandydat do literackiej Nagrody Nobla. Za swoje dzieła otrzymał wiele prestiżowych nagród m.in. dwukrotnie National Book Critics Circle Award, trzykrotnie nagrodę PEN/Faulkner, a w 2011 roku Międzynarodową Nagrodę Bookera. Był także laureatem Pulitzera.

85-letni Roth cierpiał na niewydolność serca. Wczoraj wieczorem jego biograf, Blake Bailey, podał na Twitterze informację o śmierci pisarza. A ja, oddając mu hołd, paskudnie klnę pod nosem.

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl