Wymarzona podróż nad Bajkał – cz.3 Irkuck i strażnica w Tajdze

Categories PodróżePosted on

Halucynacje z przemęczenia?

Rano wylądowaliśmy w Irkucku, trudno powiedzieć o której godzinie bo nasze zegarki nie nadążyły za zmianami czasu. W każdym razie słońce było już dość wysoko.

Tym razem mieliśmy naprawdę dostać w kość. Jechaliśmy do hotelu rozglądając się wokół. Prawdę mówiąc byłam rozczarowana. Okolica lotniska nie wyglądała zachęcająco. Brzydkie i zaniedbane blokowiska, jakieś krzywe płoty i krzaczory, które miały udawać park. Jak to, pomyślałam sobie, to ma być ten osławiony Irkuck, perełka Syberii? Nie, nie to nie może być prawda, to chyba halucynacje z przemęczenia.

Dom zapadający się w ziemię

Jeść, jeść, jeść, pić, pić i trochę odpocząć . O tym marzyliśmy wszyscy jak jeden mąż. Nareszcie hotel i dobre śniadanie, potem kawa i… ”Drodzy państwo, nocleg już był w samolocie, jedziemy do miasta. Na dole czeka nasza przemiła rosyjska przewodniczka, zapraszam”.

Perełki drewnianej architektury

Nawet nie dali się przebrać, ale trudno, jedziemy, jak mus to mus.

Nasza przewodniczka, Natalia z pochodzenia Polka, była rzeczywiście miła, ale trochę nawiedzona. Prowadziła nas od cerkwi do cerkwi, a w międzyczasie do co najmniej dwóch kościołów, aż wreszcie miałam tego dość.

Odłączyłam się od grupy i poszłam na bulwar nad Angarą. Po drugiej stronie rzeki jechał długi pociąg kolei transsyberyjskiej. Co za widok, ja tak lubię kolej.

Angara

Na szczęście czas zwiedzania z przewodnikiem szybko minął i po południu byliśmy już niezależni. Mogliśmy chodzić po mieście według uznania. Kupiliśmy mapę i poszliśmy w miasto. Dopiero wtedy zobaczyłam piękno Irkucka.

Idąc w kierunku śródmieścia Bulwarem Gagarina podziwiałam dzieła sztuki drewnianej architektury, tworzące niepowtarzalną atmosferę stolicy Wschodniej Syberii. Na szczególną uwagę zasługują zdobienia okien, to koronkowe arcydzieła nie spotykane nigdzie indziej na świecie jak tylko w miastach Syberii a szczególnie w Irkucku. Dom Szastinych nazywany też „Koronkowym Domem”, to szczególny zabytek architektury drewnianej i jedna z wizytówek Irkucka. Wrażenie robią bogato zdobione fasady i wspaniale rzeźbione obramowania okien.

Niestety wiele starych drewnianych domów jest w bardzo złym stanie, a niektóre z nich stopniowo zapadają się w ziemię. To efekt topnienia wiecznej zmarzliny, klimat rzeczywiście się ociepla i te zapadające się domy są tego dowodem.
Domy budowano kiedyś bez fundamentów, zamarznięta ziemia była wystarczająco mocnym podłożem przez długi czas, aż do teraz. Domy się zapadają i nic na to nie można poradzić ale w wielu z nich ludzie trwają do końca, dopóki jeszcze można otworzyć drzwi i cokolwiek zobaczyć przez okno.

Na wzór tych starych, budowane są teraz nowe domy w tym samym stylu. To znakomity pomysł na odtworzenie niepowtarzalnej architektury miasta. Właściwie cała starówka została zbudowana w ten sposób. Ta część miasta jest zamknięta dla ruchu i stanowi swoiste centrum wypoczynkowe, spacerowe i rozrywkowe.

Na placu przed wejściem na deptak ustawiono herb Irkucka. „Babr” to tygrys syberyjski z ogonem bobra i sobolem w pysku. Dziwne zwierzę, stanowiące syntezę najbardziej syberyjskiego z syberyjskich zwierząt.

Wieczór w Irkucku

Na deptaku pędziliśmy tam całe popołudnie i wieczór. Było przyjemnie i ciepło +23C. Zwiedzaliśmy sklepy z pamiątkami pełne typowo rosyjskich futrzanych czapek uszatek, wykwieconych chustek z frędzlami i matrioszek. Można było też kupić rękawice i skarpetki z wełny jaka i nawet myśliwskie buty ocieplone w środku futrem. Takie buty należy nosić na gołe stopy, bez skarpetek wtedy stopa się nie poci i jest w nich naprawdę ciepło. Wszystko przyciągało wzrok, ale na polskie zimy było stanowczo za ciepłe. Idąc dalej dotarliśmy do zwyczajnego sklepu spożywczego i tutaj dopiero znalazłam coś wyjątkowego. To były konfitury z cedrowych szyszek. Niebywałe, coś takiego musiałam zabrać do Polski. To będzie dopiero przebój sezonu! Kupiłam aż dwa słoiki.

Rękami zesłańców

Irkuck był budowany rękami zesłańców, zesłańców a nie katorżników, to istotna różnica. Zesłańcy to ludzie przymusowo przesiedleni na Syberię na jakiś czas, a katorżnicy to więźniowie z obowiązkiem ciężkiej pracy fizycznej.  Wśród zesłańców byli uczeni, lekarze, pisarze, malarze, nauczyciele, ale i zwykli, prości ludzie.

Za mężczyznami skazanymi na zesłanie podążały wierne żony. Istnieje nawet anegdota na ten temat. Jeden z zesłańców mówi do drugiego – „Po co te baby tu przyjeżdżają? One zamienią nam zesłanie na katorgę”.

Muzeum Dekabrystów

Znaczną grupą wśród zesłańców byli Dekabryści. Pochodzili z arystokratycznych rodzin, byli synami pułkowników, senatorów, gubernatorów i ministrów, dobrze wykształceni, służyli w elitarnych regimentach armii rosyjskiej. Program Dekabrystów zakładał obalenie cara, przeprowadzenie reformy rolnej, zniesienie niewolnictwa, ogłoszenie republiki i wprowadzenie systemu opartego na trójpodziale władzy. Chcieli stworzyć z Rosji nowoczesne państwo i zakończyć wreszcie epokę feudalną. Niepoprawni marzyciele.

Niestety, zainicjowana przez nich rewolucja została krwawo stłumiona, a przywódców skazano na śmierć. Ci, którzy ocaleli, zostali zesłani na Syberię do Irkucka i stali się twórczą siłą i inteligencją miasta. Ten sam los spotkał wielu Polaków, którzy zbuntowali się przeciwko władzy carskiej. Byli wśród nich Benedykt Dybowski, Wiktor Godlewski, Mikołaj Witkowski, Stanisław Wroński, Aleksander Czekanowski, czy też Jan Czerski. Do dzisiaj są znani, pamiętani i szanowani na Syberii. W Irkucku jest ulica Powstańców Polskich i ulica Benedykta Dybowskiego. Nikt nie ma zamiaru tego zmieniać.
Dziś mało kto pamięta rewolucję Dekabrystów, szkoda, bo nie zasługują na zapomnienie.

W Irkucka jest muzeum Dekabrystów, mieści się w dawnym dworze Wołkońskich, mieliśmy okazję je zobaczyć. Drewniany dwór jest trochę zaniedbany, ale może przez to bardziej autentyczny.

Późny wieczór zastał nas jeszcze w mieście, wracaliśmy do hotelu bulwarem wzdłuż Angary mijając po drodze pomnik zdobywców Syberii.

Pomnik zdobywców Syberii

Następnego dnia wyruszyliśmy do tajgi, aby dowiedzieć się jak kolonizowano Syberię.

Skansen Talcy

Kolonizację Syberii prowadziła rodzina kupiecka Stroganowów na mocy przywileju danego im przez cara Iwana Groźnego. Z ich polecenia w XVI wieku wyruszyła pierwsza ekspedycja Kozaków na podbój Syberii. Po pokonaniu Chanatu Kazańskiego kolejne ekspedycje posuwały się w głąb Syberii. Z drewnianych strażnic – fortec powstawały miasta Tobolsk, Tomsk, Irkuck i Jenisejsk, aż w końcu granice imperium zatrzymały się na brzegach Oceanu Spokojnego. Jadąc przez Rosję odnosi się wrażenie, że kraj ten nie ma końca, to ogrom przestrzeni.

Taką właśnie strażnicę – fortecę schowaną głęboko w tajdze mieliśmy zobaczyć.

Replika starej twierdzy i wioska wokół niej wyglądały autentycznie i były autentyczne. Twierdza została otoczona wysoką, drewnianą palisadą z okazałą drewnianą bramą po środku. To była baza Kozaków, której zadaniem była ochrona okolicy i pobór podatków od miejscowej ludności. Podatki pobierano w formie sobolowych i gronostajowych futer.

Polowania zaczynały się pod koniec stycznia po okresie największych mrozów i trwały do końca lutego. W tym czasie futra były najbardziej gęste i ciepłe a sierść trzymała się mocno. Handel szlachetnymi futrami przynosił imperium rosyjskiemu znakomitą większość dochodów.

Wokół twierdzy budowano domy rybaków i myśliwych. Takie wioski lokowano nad rzekami, stanowiącymi dogodne szlaki komunikacyjne na Syberii zarówno zimą, jak i latem. We wsi była cerkiew, szkoła i bania – tradycyjna łaźnia rosyjska. W każdym obejściu było również specjalne pomieszczenie na narzędzia i sanie. Domy budowano solidnie i zawsze ustawiano szczytami do drogi. Obramowania okien ozdabiano koronkowo rzeźbionymi framugami.

Weszliśmy do twierdzy i spotkaliśmy tam … Kozaków! Popatrzyli na nas i powiedzieli „Aaaa Polacy, witamy, witamy i zapraszamy!!!”

Na pewno będziecie chcieli żebyśmy zaśpiewali „Bradiagę” tak jak większość polskich turystów. Oni dobrze wiedzieli co chcieliśmy usłyszeć. Zaśpiewali dla nas tę piosenkę, to było takie wzruszające. Głosy mieli przepiękne, jak większość Rosjan. Lubię rosyjskie chóry, należą do najlepszych na świecie.

To samo zaśpiewała dla nas, chociaż w trochę innej aranżacji, ludowa artystka, którą spotkaliśmy przy wiejskiej chacie. Ludowa artystka była oczywiście absolwentką moskiewskiego konserwatorium. Żadnej amatorszczyzny.

W skansenie spędziliśmy cały dzień. To naprawdę interesująca wyprawa, raptem znaleźliśmy się w szesnastym wieku. W drodze powrotnej do Irkucka widziałem kobiety siedzące na poboczu drogi i sprzedające znalezione w tajdze jagody i grzyby. Co to był za widok. Pełne wiadra jagód i wielkie kosze grzybów. Szkoda, że ​​nie mogłam tego wszystkiego kupić i zabrać ze sobą do Polski.

Kolejny etap podróży to droga nad Bajkał.

Autorka tekstu i fotografii: Grażyna Tarnowska

Korekta: Barbara Moroz

Wróć do części 1 i 2 opowieści:

http://www.zdaniemseniora.pl/wymarzona-podroz-nad-bajkal-cz-1-moskwa-kazan/

http://www.zdaniemseniora.pl/wymarzona-podroz-nad-bajkal-cz-2-jekaterynburg/

 

 

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl