Ufo-pierniki

Categories SpołeczeństwoPosted on

W ulubionym tygodniku Angora rozjuszył mnie jeden z tytułów: „Ile NAS kosztuje armia, 500+ i emeryci”.

Na temat armii nie zabieram głosu, choć nie mogę oprzeć się refleksji, że waleczność i liczebność wojska, jego uzbrojenie (chyba że atomówka) nie mają najmniejszego znaczenia – długość wojny i jej rezultat zależy i tak od tych,… którzy ją wywołali, posyłając młodych ludzi i ludność cywilną na śmierć. Każdy konflikt zaczyna się i kończy w bezpiecznym zaciszu gabinetów, gdzie kalkuluje się zyski i straty oraz pociąga za sznurki na międzynarodowej scenie.

Co do 500+, to jestem zdecydowanie przeciwna rozdawnictwu pieniędzy – państwo powinno zapewnić obywatelom miejsca pracy i możliwości uzyskania takich zarobków, by wystarczało na godziwe życie, bez oglądania się na darowizny.

Najbardziej bulwersująca jest pozycja trzecia, czyli stanowiący znaczne OBCIĄŻENIE NASZEGO państwa – emeryci. Czegoś nie rozumiem. Skąd wzięli się emeryci? Czyżby Polska stała się obiektem zmasowanego desantu z Planety P (jak piernik?). A kto przez kilkadziesiąt lat pracował, by to państwo utrzymać, rozbudować i płacił horrendalne podatki? Gdyby ich równowartość każdy emeryt mógł schować do kieszeni, nie potrzebowałby łaski urzędników, służby zdrowia itp., zapewniłby sobie życie na najwyższym poziomie.

A teraz jest obciążeniem, powodem do zmartwień dla ekonomistów, planistów, polityków i młodzieży, która jęczy, że będzie musiała to dziadostwo utrzymać? Podstawowe prawo nawet nie ekonomii, lecz gospodarności na domowym poziomie twierdzi, że gdy są ciężkie czasy należy zacisnąć pasa, a nie trwonić pieniądze na bezmyślne inwestycje, szczodre dotacje dla tych, którzy nie zarabiając i tak są bogaci ponad miarę głoszonej skromności i ubóstwa, budować pomniki, płacić astronomiczne sumy wynagrodzeń różnym prezesom spółek itp.

Jedyna sprawiedliwość polega tylko na tym, że wszyscy zmierzamy do jednakowego końca, często poprzedzanego biedą, cierpieniem i niepełnosprawnością, o czym zdają się nie pamiętać ci, którzy dziś, będąc w pełni sił, dzierżą władzę na różnych szczeblach.

Rozgoryczona emerytka

Komentarze

Hanka Baginska

Ukończyła Wydział Filologiczny UW i Studium Dziennikarstwa. Zawodu uczyła się na własnych błędach na stanowisku redaktora naczelnego gazety zakładowej "Elektronowiec". Wymyślała artykuły na każdy temat, przepisywała na maszynie i "łamała" teksty, zajmowała się korektą i kolportażem. Wkrótce zmieniła środowisko i etat na sekretarza redakcji "Żyjmy dłużej", a później"Magazynu stomatologicznego". Od przejścia na emeryturę pisze wreszcie co chce. Bardzo lubi – od wypadku tylko teoretycznie – rajdy górskie, Afrykę, tańce w kręgu i pracę na działce. "Jeszcze żyję, choć marnie".

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl