Szklane i porcelanowe perły

Categories KulturaPosted on

Powyższe zdjęcia pochodzi z portalu www.pinterest.com

Od kilku lat, ale dosłownie kilku, zaczęło się szaleństwo związane z estetyką lat 60. Trzeba było ponad 35 lat, aby polski design, wtedy nazywany wzornictwem, znowu podniósł głowę. I zachwycił. Jakiś czas temu odbyły się Targi rzeczy Ładnych, a na nich, wśród współczesnych wyrobów, pokazano małą ekspozycję krzeseł i zestawów porcelany, właśnie z lat 60/70. To była zapowiedź otwartej 15 grudnia wielkiej ekspozycji wzornictwa polskiego w Muzeum Narodowym w Warszawie. Będzie można, a nawet należy pójść i pooglądać perły z naszej młodości.   

Horbowy – król szkła

Prof. Zbigniew Horbowy (1935), wywodzący się z wrocławskiej ASP, był mistrzem przenikania się kolorów. Do najbardziej znanych jego projektów należy wielki, żółto pomarańczowy wazon, nazwany imieniem córki mistrza – Alicja. Ale dziś na portalu ze szkłem zobaczyłam komplet szkieł Horbowego pt. Bałtyk. Od Alicji wiem, że co roku jeździła z ojcem na wakacje do Sopotu. I pomysł na te szkła żółto beżowe przypominające nadmorski piasek i niebieskie jak zbliżające się doń fale, z całą pewnością powstał podczas spacerów wzdłuż morza. Podczas gdy jego koledzy zajmowali się rżnięciem kryształów, jego interesowała nowoczesna forma, słowem – wzornictwo.

Szkła profesora były także towarem eksportowym, trafiły do szacha Rezy Pahlaviego, ale i do kolekcjonerów z Dubaju. Dziś można je tam zobaczyć w muzeum.

Horbowemu, bo był sławny i ówczesne władze mu ulegały – udało się nawet stworzyć w Polanicy Hutę Szkła Artystycznego „Barbara”. Tam działali wraz z nim jego uczniowie: Lucyna Pijaczewska, Czesław Zuber, Ludwik Ferenc. Czego oni tam ze szkłem nie wyrabiali? Było wyginane (słynne „uszy osiołka” – autorstwa Zubera), gniecione, „plisowane” – jak u Pijaczewskiej itd.  

Państwo Drost

Eryka Trzewik – Drost (1931) także ukończyła wrocławską ASP (wtedy PWSSP). Po dyplomie trafiła do fabryki porcelitów, a następnie do huty szkła gospodarczego Ząbkowice, mieszczącej się w Ząbkowicach Będzińskich, gdzie specjalizowała się w pracach ze szkła prasowanego. Jej mąż Jan Sylwester Drost (1934) także jako projektant przepracował w Ząbkowicach czterdzieści lat. W 1972 roku wyjechał na stypendium do Szwecji, gdzie poznawał pracę w najróżniejszych hutach. Podniósł szkło prasowane do rangi artystycznego, ale też oboje z żoną wykonywali wiele sztuk szkła użytkowego, jak np. maselniczki, owocarki, cukiernice. Dziś nazwisko obojga jest synonimem bardzo interesujących form i fantastycznych kolorów oraz należy do niezwykle poszukiwanych. Sama jestem szczęśliwą posiadaczką kilku obiektów ich autorstwa. Poszukajcie w szafkach, kredensach i piwnicach – z całą pewnością znajdziecie kilka pereł.

Wystawy

Wyrazem tej fascynacji są organizowane w wielu miastach pokazy. W zeszłym roku Zbigniew Horbowy miał wielką wystawę w Muzeum miasta Gdynia, którą zaszczycił swoją obecnością. W sieci można znaleźć filmik z jego wypowiedzią. 10 września otwarto wystawę polskiego szkła artystycznego właśnie z Ząbkowic czyli dzieł pp. Drostów, w ramach V edycji Wawa Design Festiwal w Centrum Kreatywności, ul. Targowa 56.  W Lublinie pokazano wystawę innych projektantów, między innymi Bogdana  Kupczyka. W Krakowie – odbył się duży pokaz porcelany Lubomira Tomaszewskiego, który przyjechał na wernisaż aż z USA. Wszystkie te cudowne prace już czekają na widzów w Muzeum Narodowym.

Autorka: Ewa Marynowska   

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl