Nie ma się czego bać [książkę recenzuje Barbara Moroz ]

Categories Aktualności, Kultura, SpołeczeństwoPosted on

Justyna Dąbrowska napisała książkę zatytułowaną „Nie ma się czego bać”. Zamieściła w niej rozmowy z piętnastoma starszymi osobami, których tytułuje „mistrzami”. Są to ludzie z dorobkiem naukowym, pisarskim, twórcy, autorytety. Urodzeni w przedziale czasowym 1921- 1943, pamiętają wojnę, niektórzy mają przeszłość obozową, są osoby, które brały udział w powstaniu warszawskim.

Króliki i książki

Alicja Gawlikowska-Świerczyńska, 92-letnia lekarka, która ma za sobą czteroletni pobyt w obozie Ravensbruck twierdzi, że złe zdarzenia trzeba jak najszybciej wypierać z pamięci i iść do przodu, a także w każdej sytuacji znajdować dobre strony. Dobrą stroną pobytu w obozie był fakt, że została przydzielona do opieki nad królikami angorskimi. One dały jej przeżyć.Ta rozmówczyni przyznaje się do czegoś nieprawdopodobnego. Do tego, że zakochała się z wzajemnością. Jak twierdzi, to uczucie nie musi zostać spełnione. „Wystarczy świadomość, że stać mnie na jakieś uczucie, już nie mam żadnych oczekiwań(…) uczucia mogą być w każdym wieku, naprawdę”.

Wiesławowi Łukaszewskiemu, profesorowi psychologii( rocznik 1940) przeżycia wojenne utrwaliły się w postaci często powtarzanego przez jego bliskich zdania: „Przyjdą i nas zabiją”. Od najmłodszych lat uciekał przed groźną rzeczywistością do świata książek. To wycofanie się zaowocowało nieśmiałością, z którą walczył nawet na pierwszym roku studiów. Z kolei miłość do książek przyczyniła się do tego, że został „intelektualnym wcześniakiem”. W wieku 34 lat był już profesorem.

Krystyna Zachwatowicz scenografka teatralna i filmowa, aktorka, wdowa po Andrzeju Wajdzie , urodzona w roku 1931 ma za sobą udział w powstaniu warszawskim. ” Pamiętam, że w czasie powstania bałam się tylko, żeby mnie nie trafili w brzuch(…).Wiedziałam, że kiedy wychodzi się rano z domu, nie wie się czy się wróci, bo w każdej chwili można zginąć. Dziś się naprawdę nie boję bo wiem, że to wszystko jest darowane(…). Bo jak się przeżyje taki czas, kiedy śmierć jest na wyciągnięcie ręki, to trudno inaczej myśleć.

Czy będzie życie po życiu?

Jacek Hołówka, filozof i etyk urodzony w roku 1943 kwestionuje przesłanie modlitwy „Od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”. Powiada: „W moim przekonaniu to są bardzo niesłuszne i źle przemyślane słowa. Trzeba się modlić i prosić o śmierć nagłą, niespodziewaną i szybką”. A strach? „Na pewno nie jest tak, że przede wszystkim boję się śmierci czy starości. Bardzo się boję niedołęstwa, gdyby do tego doszło”.

Jacek Bocheński, prozaik, eseista i tłumacz, urodzony w roku 1926, autor trylogii rzymskiej na zagadnienie śmierci patrzy spokojnie. „W ogóle wszystkich nas czeka śmierć. Jedyny sposób w jaki można się do niej odnieść to jest sposób żartobliwy. To jedyna rada. Nikt nic lepszego nie wymyślił. Wszystkie są gorsze. No, przepraszam, zbawienie jeszcze może być. Ale ja jestem niewierzący”.

Tematem zbawienia nie jest także zainteresowana Krystyna Zachwatowicz, która mówi: „Nikt mnie nie przekona, że mam dbać o własne zbawienie, że to jest najważniejsze. Ważni  są ludzie tu i teraz, a nie zbawienie po śmierci”.

A co sądzi ksiądz Adam Boniecki redaktor senior Tygodnika Powszechnego, marianin urodzony w roku 1934 ? Jego odpowiedź na pytanie co będzie po śmierci brzmi dość zaskakująco: „Pojęcia nie mam. Zobaczymy. Nie wiem. To jest kluczowe pytanie (…) Pozostaje nam wiara. Czasem się komuś jakiś duch ukaże, czasem Matka Boska. Wtedy ten ktoś ma łatwiej. Mnie się jeszcze nikt taki nie ukazał”.

Nie litować się nad sobą

Mistrzowie, jak ich określiła Justyna Dąbrowska, mają sporo przemyśleń dotyczących tego jak żyć, aby nasza starość nie była uciążliwa dla otoczenia. Tak mówi o tym Krzysztof Pomian, filozof, historyk, eseista urodzony w roku 1934: „Świat, w którym żyjemy jest tak niewyobrażalnie różny od świata, w którym się kształtowałem, że przede wszystkim trzeba unikać tego, żeby być piewcą rzeczy minionych i chodzić z głową do tyłu. Nie można żyć przeszłością”.

A Jan Streilau, psycholog. profesor nauk humanistycznych, urodzony w roku 1931: „Pomaga mi, że jestem w miarę elastyczny, potrafię reagować na zmiany, co osobom w moim wieku nie przychodzi łatwo.”Jan Streilau w ogóle  zasługuje na szczególne wyróżnienie, gdyż opiekuje się swoją chorą na Alzheimera żoną, której obiecał, że nie odda jej do zakładu. I słowa dotrzymał. Ważne ostrzeżenie pod adresem starszych ludzi przekazała Anna Trzeciakowska, anglistka, autorka monografii o rodzinie Bronte urodzona w roku 1927: „Nie litować się nad sobą, nie domagać się docenienia, a tym bardziej wdzięczności. Strzeżmy się zarozumialstwa. Starajmy się nie być śmieszni. Bo śmieszny staruszek to okropna rzecz.”

I jeszcze Julia Hartwig, poetka, eseistka i tłumaczka urodzona w roku 1921: „Czasem myślę, że są dwie kategorie ludzi. Jedni mają do wszystkich pretensje, a drudzy są wdzięczni życiu. Ja należę do tej drugiej grupy. Jestem do ludzi życzliwie usposobiona i z nimi nie wojuję”.

Pewną kategorię osobników, których należałoby unikać, a którzy niestety pojawiają się aktualnie w życiu publicznym wskazuje Krzysztof Pomian: „Istnieją ludzie, którzy mają charakter fanatyczny. Kiedyś byli fanatycznymi komunistami, potem mieli krótkie „lucidum intervallum”, czyli okres chwilowej poprawy(…), a potem zrobili się fanatycznymi antykomunistami.”

Ksiądz Adam Boniecki rozciąga swoją diagnozę nękających nas wad już nie tylko na ludzi starych, ale ogólnie na społeczeństwo, które jest nieustannie ze sobą skłócone. Mówi: „My jesteśmy chorzy. I to od dawna(…) Możemy być solidarni przez tydzień, kiedy ktoś ważny umrze, powiedzmy papież, albo kiedy rozbije się samolot. Przez tydzień jesteśmy zbratani. Potem zwykle przychodzi ktoś, kto narozrabia i wszystko diabli biorą.” Znaczący w tym kontekście jest cytat ze świętego Pawła, który ksiądz wybrał jako motto na pamiątkowy obrazek z okazji 50-lecia kapłaństwa. Tekst ten brzmi :” o ile to możliwe, jeśli to od was zależy, zachowajcie pokój ze wszystkimi ludźmi”.

Zachęcam do sięgnięcia po książkę Justyny Dąbrowskiej – Nie ma się czego bać. Wydawnictwo Agora 2016 rok.

Barbara Moroz

Komentarze

Basia Moroz

Po ukończeniu studiów polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim podjęła pracę dziennikarską w tygodniku studenckim ITD, potem zatrudniona jako redaktor naczelna w Przyjaciółce, z której to funkcji złożyła rezygnację po ogłoszeniu stanu wojennego. Wówczas podjęła kilkuletnią pracę w tygodniku Sportowiec, a po jego likwiidacjji i przejściu na wcześniejszą emeryturę współpracowała z prasą lokalną: Herold Białołęcki, Nowa Gazeta Praska, Czas Warszawski. Od kilku lat pisuje do Zdania Seniora, obecnie Dojrzali Wspaniali. Interesują ją sprawy społeczne i tematy kulturalne.

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl