Rowerzystka – niesamowita historia jazdy dookoła świata

Categories Kultura, Osobowości, Styl ŻyciaPosted on

Polka „znikąd”, zuchwała i charyzmatyczna, postawiła na głowie wyobrażenia o stosownym zachowaniu kobiet z epoki wiktoriańskiej. W 1894 roku zostawiła na 15 miesięcy dom, męża i małe dzieci, aby udać się na rowerze dookoła świata!

Autorka: Ewa Marynowska

Urodziła się około roku 1870 roku w Rydze na Litwie (pod zaborem rosyjskim), w żydowskiej rodzinie o nazwisku Cohen, która wkrótce emigrowała do Ameryki. Nie wiadomo, czy ukończyła którąś ze szkół, ale niewątpliwie była wybitnie inteligentna. W 1888 roku 18-letnia Annie wyszła za mąż za Maxa Kopchovsky’ego – domokrążcę – i miała z nim troje dzieci. Mimo, że Annie także pracowała (jako akwizytorka reklam dla miejscowej gazety) rodzina żyła skromnie. W celu poprawy kondycji finansowej, ale może też dla odrobiny sławy, zdecydowała się podjąć szalony, jak na tamte czasy, krok.

Tylko damski pistolecik

W 25 czerwca 1894 w otoczeniu rodziny, sufrażystek oraz tłumu ciekawskich ruszyła z Bostonu – według relacji jak latawiec – na ponad 20-kilogramowym, pięknym (beżowo-złotym) damskim rowerze Sterling w rajd dookoła świata.

Na zdjęciu, zrobionym przed wyprawą, widać ładną, młodą, pełną optymizmu kobietę (The Boston Post napisał, że jej twarz jest niewątpliwie polska, z dużymi ciemnymi oczami, pełnymi, ale ładnie skrojonymi ustami, oliwkową cerą i brązowymi włosami), sfotografowaną w małym kapelusiku, ozdobionym rypsową wstążką, ale również niewielkim daszkiem, tak jak w męskich kaszkietach. Niewysoka i drobna Annie ubrana jest w modną bluzkę z wielkimi bufami (tzw. baranie udo), a męskim symbolem staje się zawiązany pod szyją krawat. Poniżej talii ma szeroką i długą spódnicę. Zabrała ze sobą tylko damski, wykładany masą perłową pistolecik i zmianę bielizny. Jej akcja miała być próbą zmierzenia się z podobnym wyczynem, dokonanym przez Thomasa Stevensa w 1887 roku. Stevens jechał na mniej wygodnym welocypedzie, a podróż zajęła mu trzy lata.

Mistrzyni marketingu

Bezpośrednim zapalnikiem tej próby stał się zakład dwóch zamożnych bostończyków – handlarzy cukrem, spierających się w męskim klubie na temat fizycznych i psychicznych możliwości obu płci. Jeden z nich twierdził, że nowoczesna kobieta podołałaby próbie okrążenia świata w ciągu 15 miesięcy na rowerze, drugi uważał, że to niemożliwe. Stawka była bardzo wysoka – amatorka wyprawy miała otrzymać po ukończonym rajdzie 5000 dolarów, ale wyruszyć w drogę bez grosza przy duszy! Aby przetrwać mogła zarabiać. Wcześniej, pod wpływem popularnej powieści Juliusza Verne „W osiemdziesiąt dni dookoła świata”, prawie równocześnie, dwie kobiety – dziennikarki Nellie Bly i Elisabeth Bisland – wyruszyły w podobną podróż pociągiem i statkiem.

Nie wiadomo jak to się stało, że to właśnie Annie podjęła rzuconą jej płci rękawicę, najważniejsze, że potrafiła znaleźć sponsora: Londonerry Lithia Spring Water Company – producenta wody stołowej z zawartością litu, który w zamian za reklamę, obiecał jej 100 dolarów na drogę. Ona za to zgodziła się występować  jako Annie Londonerry, promując w ten sposób markę, a właściwie miejsce wydobywania wody tj.małe miasteczko w New Hampshire.

Rodzaj nijaki

Ruszyła – wcześniej prawie nie trenując – i w ciągu trzech miesięcy dojechała do Nowego Jorku, potem do Chicago, gdzie jej podróż o mało się nie zakończyła: była zmęczona i straciła ok. 10 kilogramów wagi; zdawała sobie sprawę, że brakuje jej kondycji i odpowiedniego stroju. W końcu udało się jej wymienić rower na lżejszy o połowę – męski, zrzucić gorset i zamienić długą spódnicę na dość szerokie, męskie spodnie o długości 3/4, uzupełnione kolanówkami.

Z powodu złej pogody pojechała w przeciwnym kierunku: ponownie do Nowego Jorku. Ponieważ zakład nie określał ile czasu ma spędzić na rowerze, Annie wsiadła w porcie na statek i popłynęła  do Hawru we Francji, dokąd dotarła na początku grudnia. Tam, zarekwirowano jej rower, skradziono pieniądze, a francuska prasa spekulowała, że nie może być kobietą, bo ma zbyt duże muskuły. Zaliczono ją do „rodzaju nijakiego”.

Z Paryża przejechała, trochę pedałując, trochę jadąc pociągiem do Marsylii. Przemierzała centrum miasta na rowerze, mając reklamy przyszyte do ubrania i przyczepione do roweru, kierując się do kawiarni Brasserie Noailles, gdzie miejscowe towarzystwo Cyclophile Marsille wydawało na jej cześć śniadanie. Ubrana była przez miejscowy dom mody Maison Jaegel w nowy strój. Później zaczęła udzielać wywiadów i brać udział w spotkaniach, wzbogacając swoje opowieści o wymyślone wypadki i grożące śmiercią – wydarzenia. Jej podróż była wszędzie sensacją, pisano o niej artykuły, rysowano wizerunki z fruwającymi banerami na rowerze.

Manipulacja emocjami widzów

Z Marsylii płynęła parowcem „Sydney’” w kierunku Azji, zatrzymując się po drodze w Egipcie, na Sri Lance i w Singapurze. Podróżowała przez Chiny do Japonii (Nagasaki i Kobe), za każdym razem potwierdzając swoją obecność w amerykańskich konsulatach. Wszędzie wzbudzała ogromne zainteresowanie, które podsycała historiami, często mocno podkolorowanymi. Zależnie od okoliczności mamiła publiczność opowiadaniem o swoim sieroctwie albo „robiła wrażenie” przedstawiając się jako bogata dziedziczka fortuny. Była studentką medycyny lub twórczynią nowej metody stenografii, kuzynką kongresmena USA, albo też siostrzenicą senatora. Stała się swoim impresariem, wiedzącym jak podtrzymać uwagę słuchaczy i wycisnąć z nich parę centów. Sprzedawała zdjęcia z autografami, jedwabne chusteczki, perfumy albo pamiątkowe przypinki, które otrzymywała od różnych firm.

23 marca 1895 przypłynęła do San Francisco. Dalej pedałowała przez wielkie równiny i środkowy zachód, docierając do Chicago 12 września, znacznie wcześniej niż planowano.

To, co mężczyźni

Po powrocie do Bostonu oskarżano ją, że bardziej podróżowała „z” rowerem niż „na” nim. Ale entuzjazm nie został przez krytyków przyhamowany. New York Sunday World w tekście pod tytułem Champion of Her Sex – Orędowniczka Swojej Płci – napisał: „najbardziej niezwykła podróż, jaką kiedykolwiek podjęła kobieta.” Gazeta zaproponowała Annie pisanie tekstów pod nagłówkiem The New Woman – Nowa Kobieta. Bohaterka uznała, że jej rowerowe przygody i pisanie o nich mają większy finansowy potencjał niż mężowskie krążenie po domach i postanowiła przenieść się z rodziną do Nowego Jorku. W pierwszym tekście napisała: „Jestem dziennikarką i nowym wcieleniem kobiety, a to oznacza wiarę, że mogę robić to, na co dotychczas przyzwalano mężczyznom.”

Nie wiemy jak potoczyła się jej nowa kariera zawodowa, ale samorealizacja dopełniła się, przecierając drogę innym kobietom. Dziś to osiągnięcie można nazwać genderową emancypacją w dziedzinie sportu, wtedy uznawanego za ekstremalny.

Miejska jazda

W imię pamięci o Annie Londonerry (ten przydomek przylgnął do niej na stałe), od 2009r., na wiosnę, odbywa się bardzo efektowny Tweed Run – rowerowy objazd, kobiet i mężczyzn, także dzieci, a czasem nawet małych piesków w koszykach, ulicami Londynu w stylowych, tweedowych strojach: marynarkach, żakietach, pelerynkach – wszystko uszyte z luksusowej szkockiej wełny, płukanej w rzece Tweed, symbolicznie oddzielającej Szkocję od Anglii.

W kapeluszach i kaszkietach, panowie w jedwabnych krawatach albo muszkach, z doczepionymi wąsami (bo odbywa się konkurs na najpiękniejsze ich wcielenie), na zabytkowych welocypedach, i współczesnych rowerach, panie z zawiązanymi w charakterystyczny sposób jedwabnymi apaszkami – coraz więcej osób stawia się na to fantastyczne święto. Startowi towarzyszą koncerty i loterie. Wszyscy cykliści spotykają się po zakończeniu tury na – a jakże – angielskiej herbacie, pitej w porcelanowych filiżankach i podawanych do nich ciasteczkach.

Londyński Tweed Run wywołał na świecie prawdziwe pospolite ruszenie rowerowe! W Osace od 2011 r., Pekinie, Moskwie, Rotterdamie, Rio de Janerio, Providance i kilku innych miejscach na świecie amatorzy takiej rekreacji i mody vintage, na jeden dzień w roku, spotykają się na ulicach, podczas wspólnej zabawy.

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl