Reklama dla seniorów

Categories Aktualności, SpołeczeństwoPosted on

Nareszcie jest wieczór i mogę odpocząć. Może to zabrzmi banalnie, ale lubię usiąść przed telewizorem – przede wszystkim obejrzeć wiadomości. Chcę wiedzieć ,co się dzieje w Polsce i na świecie. Lubię konfrontować relacje o tych samych wydarzeniach z trzech różnych źródeł. To bardzo interesujące. A więc włączam telewizor i… zapraszamy do reklamy. No cóż, trzeba to jakoś przeczekać, ale czekając i tak – chcąc nie chcąc – ogląda się i słucha. Czasami wydaje mi się, że bloki reklamowe zajmują więcej czasu antenowego niż inne programy.

Autorka: Grażyna Tarnowska

Kup!

„Kup nowy samochód, a zaoszczędzisz dziesięć tysięcy”, „kup nową szczoteczkę do zębów”, „kup kosiarkę”, wyjątkowa okazja, kup, kup, kup!!! Zmieniam kanał, a tu znowu to samo, nie da się uciec. Sidła reklamowe są zastawione równolegle na wszystkich kanałach.

Minęło 5 minut, ale to ciągle nie koniec. Na ekranie pojawia się sympatyczna twarz starszej pani i przekonuje do zakupu wyjątkowo skutecznej pasty do mocowania sztucznych zębów, bo bez tego nie pogwiżdżę na meczu rozgrywanym przez wnuki – to jeszcze nie dla mnie. Za chwilę kolejna babcia, smarując kolana wyjątkowym żelem, wmawia mi, że bez tego medykamentu za nic na świecie nie pobiegam z wnukami.

Wiadomości trwały kilkanaście minut i znowu blok reklamowy, a jakże. Tym razem sympatyczny pan, aksamitnym głosem, proponuje mi ubezpieczenie na wypadek śmierci. „Twój pogrzeb może kosztować nawet szesnaście tysięcy, a ZUS daje tylko cztery. Nie zostawiaj rodziny z takim wydatkiem, ubezpiecz się”.

Jak wyglądają reklamy skierowane do osób dojrzałych?

Teoretycznie reklama pełni funkcję informacyjną i nakłaniającą, a my dojrzali wspaniali, cóż widzimy na szklanym ekranie? Zaszeregowali nas wszystkich do jednej i tej samej grupy staruszków bawiących wnuki, kłapiąc sztuczną szczęką i podskakujących z wysmarowanymi żelem kolanami, a na koniec namawiają nas do zbierania pieniędzy na trumnę.

Zdałam sobie właśnie sprawę z tego, jak paskudną mam przed sobą perspektywę, no może oprócz tych wnuków, które kocha się bardziej niż własne dzieci i zajmowanie się nimi sprawia nam wszystkim wielką radość i przyjemność.

Bez przesady, na tym nie może się jednak kończyć nasze życie! Czy nic innego nie można nam zaproponować i tylko tak jesteśmy postrzegani? Reklama, w moim odczuciu, stała się antyreklamą. Jak będę już musiała, to zafunduję sobie taką sztuczną szczękę, która nie będzie wymagała klajstrowania jakąś pastą, a na trumnę niech ten facet sam sobie uzbiera. Mógłby być w tych propozycjach trochę bardziej subtelny.

My nie chcemy być i nie jesteśmy pasywnymi emerytami, których głównym zajęciem jest pilnowanie wnuków, łykanie tabletek i smarowanie kolan. Chcemy być aktywni, ładnie wyglądać i takich propozycji reklamowych oczekujemy. Spece od reklamy powinni o tym pomyśleć i to szybko, bo ten rynek rośnie z dnia na dzień. Może wreszcie zaczną zachęcać nas do bardziej atrakcyjnych produktów niż ubezpieczenia na wypadek śmierci.

Mówię „sprawdzam”!

Zmieniam kanał TV, żeby „złapać” kolejne wiadomości ze świata i po kilkunastu minutach znowu  pojawia się blok reklamowy. Tym razem urocze małżeństwo seniorów reklamuje fundusz hipoteczny. Zapewniają, że to znakomite wyjście , kiedy ma się zbyt niską emeryturę. Fundusz zapewnia dodatkowe dochody i poczucie bezpieczeństwa finansowego na stare lata, no i oczywiście dożywotnie zamieszkanie w tym samym lokum. Patrzę na tych ludzi, zachęcających mnie do podpisania takiej samej umowy i jakoś nie widzę uśmiechu, ani wyrazu szczęścia na ich twarzach z powodu tak znakomitej transakcji.

Postanowiłam sprawdzić jaki to biznes – po prostu zweryfikować informacje, które słyszę z telewizora kilka razy dziennie. Znalazłam w Internecie kalkulator takiego funduszu i zdecydowałam się policzyć ile, w przybliżeniu, dadzą mi pod hipotekę mojego mieszkania.

Wpisałam wymagane dane:

  • wiek – 67 lat
  • płeć – kobieta
  • lokalizacja mieszkania – Warszawa
  • metraż – 75m2

Potem „klik” i wyskoczyła kwota 8864 zł. rocznie, czyli 738,66 zł. miesięcznie, ale bez podatku. Powiedzmy, że pożyję jakieś 20 lat, a potem fundusz, zgodnie z umową, przejmie moje mieszkanie. Rachunek jest prosty 8864 zł rocznie, pomnożone przez 20 lat daje 177 280 zł.

Fundusz kupuje moje mieszkanie w stolicy przez 20 lat na raty za śmiesznie niską kwotę, poniżej dwustu tysięcy, a ja dostaję niecałe 750 zł miesięcznie dodatku do emerytury na skromne przeżycie. Na wycieczkę na Hawaje mi raczej nie wystarczy.

Interes, tylko pozazdrościć, ale oczywiście nie dla seniorów. Takie mieszkanie można bez problemu sprzedać za dużo, dużo wyższą kwotę, kupić mniejsze gdzieś na obrzeżach miasta, a resztę pieniędzy zachować dla siebie. Ta reklama to polowanie na naiwnych i trochę bezradnych seniorów. Ktoś wyjaśni, ktoś załatwi, ktoś przygotuje dokumenty, nie trzeba się o nic martwić. No nie trzeba, ale ten komfort słono kosztuje. Pamiętajcie o tym seniorzy, że to nie wy macie na tym zarobić.

Pożyczki

Specjaliści od reklamy mają jeszcze inne pomysły. „Nie masz pieniędzy na zakupy? To nic strasznego, z przyjemnością udzielimy pożyczki”. Pożyczkowe oferty sypią się z ekranu jak z rogu obfitości.

Reklamują się banki, których propozycja jest jeszcze całkiem przyzwoita, ale tu wymagana jest zdolność kredytowa, a nie wszyscy niestety mogą spełnić to kryterium.

Parabankowi kredytodawcy są wyjątkowo skłonni do udzielania pożyczek, najchętniej krótkoterminowych. „Pożyczymy ci szybko i bez zbędnych formalności”. „Pożycz na wczasy, na święta, na prezent dla wnuków”. Pożyczymy bez problemu, nawet za darmo, ale tylko pierwszy raz i na dwa tygodnie, może na miesiąc, a potem RRSO 106%, a rekordzista liczy sobie nawet ponad 300% w skali roku. Jakieś RRSO? Tego już reklama nie tłumaczy, a to jest po prostu rzeczywista, roczna stopa oprocentowania pożyczki. To jest lichwa. No i co z tego? – za treść reklamy TV nie ponosi odpowiedzialności i już.

Tak, tak, uważają nas za łatwowiernych i naiwnych, ale to się kończy. Znakomita większość z nas nie da się już oszukać, bo znamy się na rzeczy. Jesteśmy dużo więcej warci, niż myślą sobie reklamowi „spece”.

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl