Niezbędnik skutecznego seniora – cz.2 „Skała”

Categories Aktualności, SpołeczeństwoPosted on

 

Miasteczko w cieniu wielkiego miasta

Skała – może o niej słyszeliście. Niewielkie miasto około 20 kilometrów na północ od Krakowa, jedno z najstarszych w Małopolsce, znane z najbardziej zanieczyszczonego powietrza w okolicy, ale też i śmietanki, którą zamawia tu jedna z lubianych krakowskich lodziarni. Nazwę wywodzi przypuszczalnie od skalistego wzniesienia nad malowniczą Doliną Prądnika, gdzie w XIII wieku powstał warowny gród, a w czasie powstania styczniowego odbyła się bitwa pod Skałą. Miasto liczy ponad trzy i pół tysiąca mieszkańców, a teren całej gminy zamieszkuje niemal dziesięć tysięcy.

Jest rok 2014. Skała jest odrobinę za daleko od Krakowa, żeby z czasem stać się jego przedmieściem. Jak w większości podobnych miasteczek w Polsce ludzi ubywa, a populacja się starzeje. Młodzież wyjeżdża do miasta – żeby się uczyć, studiować, pracować, natomiast starsi ludzie zostają sami. Podobnie jak gdzie indziej i tu gmina zdaje się nie dostrzegać potrzeb osób starszych. Można powiedzieć, że pomiędzy samorządem a seniorami obowiązuje niepisane porozumienie.
Nikt nie zgłasza problemów, nikt ich szczególnie nie szuka, bo dość jest zachodu przy rozwiązywaniu tych istniejących. A prawda jest taka, że brakuje jakiejkolwiek oferty społeczno-kulturalnej, która mogłaby zainteresować osoby starsze.

Pokrótce mówiąc tak wygląda scena, na której rozegra się nasza historia.

Niezbędnik skutecznego seniora
Barbara Szwakjcowska / fot. Stowarzyszenie Pracownia Obywatelska, Kraków 2017

Światowe standardy, swojskie realia

Każda historia wymaga kontekstu. Jest on potrzebny, żebyśmy pamiętali, że chociaż działamy lokalnie, jesteśmy częścią większej społeczności. W ostatnich latach w aktywności społecznej w Polsce coś się zaczęło powoli zmieniać. Pojawiło się zaangażowanie społeczne, powstały nowe ruchy miejskie, które odnoszą sukcesy. Liczba organizacji pozarządowych stale się zwiększa, a one same rosną w siłę. Internet – światowa sieć komunikacyjna, dająca dostęp do ogromnej ilości źródeł informacji o otaczającej rzeczywistości, działa trochę jak powszechne szczepienia, poprawia sytuację również tych, którzy z niego nie korzystają. W przypadku szczepień chodzi o wyeliminowanie niektórych chorób z populacji, w przypadku internetu – o zmianę funkcjonowania innych mediów. Dziś do świadomości społecznej trafia wiele tematów, które wcześniej nie miały szansy w niej zaistnieć, ze względu na ograniczenia finansowe mediów tradycyjnych, ograniczoną liczbę znaków w tekstach drukowanych oraz konieczność filtrowania spraw, o których się pisze. Internet to medium demokratyczne i „nieskończone”. Mając do dyspozycji internet, nie wybieramy jednego albo dwóch tytułów – mamy nieograniczony dostęp do wszystkiego. Ludzie stają się świadomi sytuacji innych osób, w efekcie inaczej widzą swoją. Sami też wybierają treści, które ich interesują, świadomie poszukują nowych.

fot. Fotolia

W Polsce, częściowo pod wpływem priorytetów polityki unijnej, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać programy dla osób starszych, skierowane na ich aktywizację. Pojawiły się nowe możliwości spędzania wolnego czasu, powstało wiele miejsc, gdzie można zadbać o rozwój osobisty albo po prostu spotkać się z innymi.
W drugiej połowie 2014 roku w Skale działa tylko Centrum Kultury Sportu i Rekreacji, ale oferta Centrum koncentruje się na dzieciach i młodzieży, a Centrum działa głównie w okresie ferii i wakacji. Ubóstwo oferty widać wyraźnie, zwłaszcza kiedy zestawi się Skałę z niedalekim Krakowem. Kontrast kłuje w oczy.

W Krakowie każda dzielnica miała swój klub, swoje pieniądze i jakieś rozrywki. A my tutaj co? Słyszałyśmy z plotek, że różne seniorki ze Skały pozapisywały się na zajęcia w Krakowie, w różnych dzielnicach i dojeżdżały. Pozazdrościłyśmy im.
Coś musiało się zmienić. I jak to często się zdarza, zaczęło się od kogoś, kto pomyślał, że może być inaczej. Barbara Szwajcowska dzięki różnym mediom dowiedziała się o istnieniu klubów seniora. Postanowiła stworzyć coś podobnego w swojej miejscowości. Barbara, jak już coś postanowi, nie ma zwyczaju odpuszczać. Tak było i tym razem. By zrealizować swój cel, zaczęła intensywne przygotowania – przeprowadziła analizę, dzięki której wiedziała, ilu seniorów mieszka w Skale oraz że faktycznie istnieje zapotrzebowanie na taką formę aktywności. Z analizy wynikało, że wiele osób jeździ
do Krakowa, żeby uczestniczyć w aktywnościach podobnych klubów. Pierwsze spotkanie Klubu, jeszcze nieformalne, było bardzo skromne. Wzięły w nim udział cztery panie – Barbara, Urszula, Maria i Wiesława, a odbyło się „pod chmurką” – na ulicy pod kościołem. Następne spotkanie miało miejsce w okolicznym barze „Kasper”. Od razu zaczęły konkretnie – „po babsku” rozmawiać o tym, jak wyobrażają sobie realizację swoich marzeń. Nie wiedziałyśmy wtedy, jaka ma to być
forma – klub? stowarzyszenie? Więc umówiłyśmy się do baru i zaczęłyśmy o tym dyskutować.

Wycieczka po inspirację i długa podróż do celu

Na początku pojawił się pomysł utworzenia w Skale oddziału jednego z klubów krakowskich. Te jednak nie były skłonne wejść w taką współpracę, głównie przez wzgląd na ograniczone fundusze. Skoro trzeba było działać samodzielnie, w poszukiwaniu wiedzy i inspiracji, panie udały się do Krakowskiego Centrum Seniora w Nowej Hucie. Tam dowiedziały się jak od strony formalnej założyć klub seniora, jak zgłosić go w urzędzie. Janina Woźniak z Krakowskiego Centrum Seniora przedstawiła nam, jak działać może taki klub oparty o pracę wolontariuszy, że umowy zawiera się z Urzędem Miasta, gdzie jest osoba koordynująca, osoba-pomost pomiędzy seniorami a urzędem.

Niezbędnik skutecznego seniora
fot. Stowarzyszenie Pracownia Obywatelska, Kraków 2017

Wszystko brzmiało pięknie, ale jak to w życiu bywa, teoria szybko zderzyła się z rzeczywistością. Panie, pełne zapału, udały się na spotkanie z burmistrzem. Chciały zapytać, czy miasto da im kogoś do opieki nad Klubem, kto mógłby im pomagać w załatwianiu formalności, doradzać i wspierać. Pytałyśmy o taką osobę – nie bardzo. O jakieś środki – nie bardzo. O jakieś pomieszczenie – nie bardzo. Burmistrz ucieszył się, że jest taka inicjatywa, pochwalił pomysł, ale rozłożył bezradnie ręce.

Kobiety jednak nie odpuszczały. Z burmistrzem widziały się jeszcze dwa razy. Oprócz tego zwróciły się z propozycją współpracy do Ochotniczej Straży Pożarnej, która udostępniała już remizę Młodzieżowemu Klubowi „Florian”. Pomyślały sobie, że może młodzież się z nimi podzieli salą, zaproponowały podział na dni – raz młodzież, raz one. Z porozumienia jednak nic nie wyszło.

Dopiero Centrum Kultury otworzyło się na ich inicjatywę i obiecało udostępnić salę. Pierwsze oficjalne spotkanie Klubu Seniora odbyło się 31 stycznia 2015 roku. Poprzedziła je szeroko zakrojona akcja promocyjna z użyciem lokalnych kanałów informacyjnych. W tym wypadku były to głównie sklepowe witryny, w których zawisły ogłoszenia. Przyszły pięćdziesiąt cztery osoby, które zadeklarowały chęć aktywnego udziału w działalności nowo powstałego Klubu. Klubowicze
zaczęli tworzyć statut, ramy działania, wybrali zarząd. Szefową została Barbara Szwajcowska. Ustalono, że spotkania odbywać się będą w ostatnią sobotę miesiąca. Dla Klubu wymyślili nazwę „Grota”, w nawiązaniu do lokalnej legendy o ukrywającym się w pobliskiej jaskini Władysławie Łokietku, który przeżył dzięki pająkowi i uplecionej w otworze wejściowym pajęczynie. Klubowicze postanowili zbierać comiesięczne składki w wysokości pięciu złotych (płatne kwartalnie), które miały być przeznaczane na kawę i ciasteczka. Z tych pieniędzy kupowane są też drobne upominki – słodycze czy herbaty zdrowotne,
które wręcza się seniorom przy specjalnej okazji. Uznaliśmy, że składka w wysokości pięciu złotych jest odpowiednia, bo chcieliśmy, żeby Klub był także dla ludzi biedniejszych. Wiem, że składka trzydzieści złotych od osoby załatwiałaby sprawę naszych potrzeb, ale też nie o to chodzi i nie taka jest rola tego Klubu. (…) Na naszą biurokrację wydajemy bardzo mało, rzeczy typu papier do drukarki, staramy się skądś pozyskać. Po to jest ten zarząd, aby ludzie mogli jak najwięcej korzystać z oferty Klubu, żeby nie czuli się wykluczeni.

Pod koniec 2015 roku Klub liczył dziewięćdziesiąt pięć osób. Działalność polega na organizacji wydarzeń dla seniorów – spotkań, warsztatów, szkoleń i różnego rodzaju wyjść. Przykładowo, na spotkanie z psychodietetyczką, oprócz seniorów, stawili się też licznie nie-seniorzy. W końcu spotkania są darmowe i otwarte, czyli – dla wszystkich, a gdy była taka potrzeba, nieraz udawało się pozyskać sponsora.

Klubowe marzenie o czterech kątach

Wciąż jednak brakowało im własnej siedziby. Posiadanie stałego miejsca bardzo by pomogło w prowadzeniu działalności Klubu. Centrum Kultury wytrwale użyczało im gościny, jednak każde spotkanie wymagało sporego zachodu organizacyjnego. Mężczyźni musieli przychodzić dwie godziny wcześniej, żeby wszystko porozstawiać, kobiety piekły ciasta, pakowały je w siatki, kawę przynosiły w termosach. Dokumenty wędrowały do Klubu w torbie podróżnej. Po każdym spotkaniu kolejne dwie godziny schodziły na sprzątanie, co bardzo utrudniało normalne funkcjonowanie.

Niezbędnik skutecznego seniora
fot. Stowarzyszenie Pracownia Obywatelska, Kraków 2017

Własny kąt był od początku marzeniem Klubowiczów. Teraz stał się kolejnym celem do osiągnięcia. Niestety – gmina przez cały rok nie chciała pomóc w tej kwestii twierdząc, że nie ma ani pomieszczeń, ani środków na takie przedsięwzięcie. Członkowie Klubu zaczęli więc szukać lokalu na własną rękę. I znaleźli. Był to budynek po zlikwidowanej
szkole, wymagający gruntownego remontu. Nie było planów na jego zagospodarowanie, wręcz przeciwnie – miał zostać wyburzony. Seniorzy jednak zobaczyli w nim potencjał – po remoncie mógłby im świetnie służyć jako miejsce spotkań. Zwrócili się do burmistrza z prośbą o udostępnienie pomieszczeń i możliwość samodzielnego ich odnowienia. Burmistrz wyraził zgodę – otrzymali nawet pieniądze na zakup materiałów. Rozpoczął się żmudny, półtoraroczny remont, prowadzony własnymi siłami. Obserwując determinację seniorów oraz to, jak na lepsze zmienia się budynek, władze Skały zaczęły się łamać. Najpierw zadeklarowały sfinansowanie remontu łazienek, potem przyszła decyzja o renowacji klatki schodowej. Ostatecznie w kasie miejskiej znalazły się pieniądze na kapitalny remont.

Niezbędnik skutecznego seniora
fot. Stowarzyszenie Pracownia Obywatelska, Kraków 2017

17 października 2016 roku był dniem, który seniorzy ze Skały zapamiętają na zawsze – pomieszczenia Klubu zostały oficjalnie oddane do użytkowania. Otwarcie nastąpiło z wielką pompą: była lokalna telewizja, przedstawiciele „Głosu Seniora”, przemawiała lokalna posłanka. Otwarcie zostało mocno nagłośnione, a patronat objęły władze powiatu.

Powstanie Klubu Seniora było wielkim sukcesem. Udało się wyremontować budynek, w którym oprócz samego Klubu działają inne organizacje pozarządowe. W sposób spontaniczny i oddolny powstało centrum obywatelskie z prawdziwego zdarzenia. Ostatecznie seniorzy nie muszą z własnej kieszeni płacić czynszu ani opłat za media, gmina przekazuje im także środki na zorganizowanie Dnia Seniora raz w roku.

Nasze miejsce jest dobre na wszystko

Co najważniejsze – seniorzy zostali zauważeni jako grupa, która wbrew stereotypom, związanym z wiekiem, okazała się zdolna do współpracy z władzami, inicjowania działań i która zdołała szybko i skutecznie się zorganizować, żeby zrealizować ważny dla siebie cel.

Obecnie Klub Seniora liczy sto trzy osoby i wciąż się rozrasta. Zapisać może się każdy, kto ukończył pięćdziesiąt pięć lat. Najstarsza członkini Klubu ma dziewięćdziesiąt trzy lata. Na spotkania przychodzi średnio sześćdziesiąt osób. Uroczyste okazje: opłatek, Dzień Seniora, Wielkanocne „jajeczko” ściągają całą setkę. Comiesięczny program jest tworzony przez zarząd na podstawie badania potrzeb całej społeczności. Klubowicze mają ustalone sposoby komunikacji, w tym stałe miejsca wywieszania informacji o wydarzeniach (przy uczęszczanych punktach handlowych i w kościele). Angażują się również społecznie, integrują z młodszymi pokoleniami – mają pomysł na projekt, który przybliży ich do niepełnosprawnych dzieci – podopiecznych fundacji, dzielącej budynek z „Grotą”.

Nie poddają się, kiedy spotykają ich niepowodzenia. Mocno zżyli się przez dwa lata działania Klubu. W Klubie panuje prawdziwie rodzinna atmosfera. Tworzą się grupy koleżeńskie, zawiązują przyjaźnie. Osoby, które poznały się w Klubie, często spotykają się również poza nim. A bywa i tak, że niektórych Klub zainspirował do pozytywnych zmian w życiu osobistym. Środowisko się integruje, a kiedy potrzeba, seniorzy organizują między sobą akcje samopomocowe.

Dawniej były wielopokoleniowe domy, starsi ludzie mieli opiekę ze strony młodszych członków rodziny i jakoś tej samotności seniorzy unikali. Teraz każdy na swoją nutkę – młodzi wyprowadzają się z domu, często uciekają do miasta. Środowisko małomiasteczkowe jest ciężkie – brak pracy, brak dużych zakładów. Dobrze, że ten Kraków jest blisko, to sobie przynajmniej jakoś radzimy. W takich wielopokoleniowych rodzinach było miejsce dla seniora, a teraz często ten senior zostaje sam. Według Barbary, założycielki i pierwszej przewodniczącej Klubu, istnieją czynniki, które są gwarantem pomyślnej realizacji i których nie może zabraknąć przy realizacji podobnych inicjatyw. Są to: dobry pomysł, determinacja w jego realizacji (bez względu na możliwy wynik), oparcie się na ludziach odpowiedzialnych i wytrwałych, wiara we własne siły oraz zaraźliwy optymizm.

Artykuł udostępniony za zgodą Stowarzyszenia Pracownia Obywatelska. Dziękujemy!!

Komentarze