Na wielkanocnym stole. Chleba naszego niepowszedniego…

Categories Aktualności, KulinariaPosted on

Różnorodność niektórych pobudza, innych zniechęca, bo lubią tradycję i wspomnienia. Mam kolegę, który od lat mieszka w Gruzji i prowadzi tam biuro turystyczne dla Polaków. Odnaleźliśmy się niedawno i, oczywiście, zaprosił mnie do tego cudownego kraju. Zanim jednak się wybiorę, trafiam, przypadkowo albo nie, na gruzińską piekarnię, a właściwie ormiańsko-gruzińską.

Autorka: Ewa Marynowska

Naturalnie na miejscu

Ciemnowłosy Ormianin wraz z rodziną sprowadził specjalny, gliniany, przypominający studnię piec – tandori, na ściankach którego, w temperaturze 300 stopni, wypieka białe placki. Wielkością przypominają średnią pizzę, ale są znacznie grubsze. W niewielkim sklepie nazywającym się od nazwiska właściciela pana Marukyan, cudownie pachnie gorącym chlebem puri, na półkach kuszą chaczapuri – placki z nadzieniem serowym, mięsnym albo warzywnym.

Chlebek rwie się rękoma i je, jak ja – z masłem, albo jako dodatek do potrawy. Rozwarstwiony chleb nadziewa się i w taki sposób powstaje kanapka.

Gruzja należy do nielicznych już krajów, gdzie jedzenie wytwarza się w sposób tradycyjny, daleki od przemysłowej produkcji. Ten sposób wytwarzania chleba został wpisany na listę skarbów UNESCO.

W Warszawie jest już kilka piekarni kaukaskich, gruzińskich i ormiańskich. Wypieka się w nich podłużne chrupiące szoti, miękkie lawasze i nadziewane kozim albo krowim serem chaczapuri. Ponadto kupdari z wołowiną lub wieprzowiną albo lobiani z fasolą.

Jak się okazuje to już trzecia taka piekarnia w Warszawie: jest na Ursynowie (KEN 47), przy Placu Szembeka i przy wyjściu z Hali Mirowskiej.

Bez gipsu i „chemii”

Niektórzy klienci, a wśród nich ja, woleliby pieczywo z ciemnej mąki. „Możemy się dogadać – mówi właścicielka piekarni Imedi na Woli. Jeden pan przynosi nam mąkę orkiszową i pieczemy specjalnie dla niego.”

W piekarni kaukaskiej sprzedaje Haik Karapetian, student zarządzania i inżynierii produkcyjnej na Politechnice Warszawskiej. Polacy jeżdżą do Gruzji i rozsmakowują się w kaukaskich smakach. Tu do wyboru jest imeruli, megruli czyli placki z serem, ziemniaki w cieście i chaczapuri adżarskie – łódeczki wypełnione jajkiem. Ceny są przystępne. Chlebek kosztuje 3 zł, chaczapuri 8zł.

Swego czasu Katarzyna Bosacka – znawczyni jedzenia pokazywała, czym jest „faszerowany” nasz chleb z supermarketów. Strach pomyśleć, że wraz z bułkami jemy gips (tak!) i najróżniejsze chemiczne dodatki.

Tak więc, przynajmniej od święta, smakujmy prawdziwe pieczywo.

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl