Mi to Lotto. Czyżby?

Categories Społeczeństwo, Styl ŻyciaPosted on

W zeszłym tygodniu znów padła szóstka w Lotto. Czy to będzie wielkie szczęście, czy gigantyczny kłopot zależy, od tego jak zachowa się zwycięzca. Ponieważ to mogłam być ja, postanowiłam przestudiować rady ekspertów, co zrobić w przypadku takiego fuksa… a właściwie klęski urodzaju.

Autorka: Katarzyna Władyka

Ponoć, gdy zobaczy się wylosowaną szóstkę liczb na swoim kuponie – zwłaszcza przy kumulacji – wpada się w euforię, którą chce się wykrzyczeć całemu światu. Nie wolno! Eksperci są nieubłagani – buzia na kłódkę, nie mów nikomu.

Amok radości

Jak to w amoku – łatwo o głupstwa. Zaczynamy myśleć, że już niczym nie musimy się martwić, a jest dokładnie odwrotnie; problemy dopiero się zaczynają, zwłaszcza jeśli mamy trudność z utrzymywaniem sekretów. Spece z Totalizatora Sportowego radzą, byśmy uspokoili emocje i przetrawili nową sytuację w samotności. Duża wygrana wymaga trzech rzeczy – anonimowości, dyskrecji i rozsądku.

Przede wszystkim pamiętajmy, że nasz kupon jest na okaziciela. Lepiej dobrze go schować i pilnować jak źrenicy oka. Na zgłoszenie się po wygraną mamy aż 60 dni, licząc od dnia następnego po dniu losowania. Jeżeli zgubimy kupon, możemy się pożegnać z pieniędzmi… i dobrym humorem do końca życia.

Bez gwałtownych ruchów

Najlepiej w pojedynkę podjąć decyzje na temat pilnych wydatków; najpierw zobowiązania – oddajmy długi, spłaćmy kredyt. Niezależnie od tego, czy jest to tylko karta kredytowa, czy kredyt hipoteczny, to stopą zwrotu z tej inwestycji jest oprocentowanie, które dotychczas płaciliśmy bankowi. Nie ma lepszej inwestycji, niż spłata własnych długów. Następnie powinniśmy zabezpieczyć bieżące finansowanie domu i potrzeb najbliższej rodziny (w euforii łatwo zapomnieć o płatności za lekcje baletu córki). Potem przychodzi pora, by pomyśleć o inwestycjach, ale nie tych dalekosiężnych, tylko podstawowych – mowa o fundamentalnym zabezpieczeniu przyszłości rodziny tj. fundusz stypendialny dla dzieci, zakup mieszkania (nie pałacu!).

A dlaczego nie pałacu? Bo lepiej, żeby inni nie wiedzieli o nagłym wzbogaceniu się. Historie afiszujących się zwycięzców są ponure i obfitują w wątki kryminalne. Jeśli nawet obędzie się bez mordów i kradzieży, możemy przeżywać oblężenie „interesantów” – począwszy od dalszej rodziny, przez dawno niewidzianych znajomych, a na przypadkowych ludziach skończywszy. Jesteśmy teraz idealnym obiektem pozwów – byłej żony, sąsiada, od którego pożyczaliśmy kilka złotych… dosłownie każdego, kto wymyśli, że może mieć wobec nas jakieś roszczenia.

Hurtowo mogą napływać prośby o wsparcie, także od organizacji charytatywnych, bardziej jednak należy uważać na „okazje” i porady finansowe od „ekspertów”, którzy będą próbować zarobić na naszym sukcesie. W takiej sytuacji, zwłaszcza jak nie mamy doświadczenia na rynku inwestycji, bardzo trudno się zorientować, kto chce nam pomóc, a kto tylko wykorzystać. Eksperci radzą, by wynająć dobrego doradcę finansowego, prawnika, księgową – każdego koniecznie z innego źródła i środowiska. Taka taktyka ma na celu dywersyfikację ryzyka.

Jedyne o co nie musimy się martwić to podatek. Totalizator Sportowy wypłaci nam bowiem kwotę od razu pomniejszoną o 10 proc. należnego podatku. I tak jest z każdą wygraną powyżej 2280 zł, poniżej tej sumy wygrane są bowiem zwolnione z podatku.

Jeżeli myślimy o wsparciu charytatywnym – a to dobry pomysł niezależnie od zasobności portfela – zastanówmy się, jak to zrobić najlepiej. Przede wszystkim: konsultacja z doradcą podatkowym – możemy bowiem przy okazji obniżyć podatek. Z kolei, jeżeli zamierzamy przekazać część pieniędzy jednemu z członków rodziny, zróbmy to rozsądnie. Tylko darowizny na rzecz małżonka, rodziców, dziadków, dzieci, wnuków czy rodzeństwa są zwolnione z podatku niezależnie od kwoty.

Odczekaj z większymi inwestycjami

By żyć jak rentier do końca życia (udaje się to zaledwie połowie lottomilionerów), pieniądze należy mądrze ulokować. Jeśli dotychczas nie mieliśmy dobrych nawyków finansowych, możemy się okazać największym wrogami swojej nowej fortuny.

To może być trudne, ale – zdaniem fachowców – przez pierwsze pół roku po wygranej nie należy podejmować żadnych drastycznych decyzji i zmian w swoim życiu np. rzucanie pracy, kupno nowego domu, luksusowego samochodu czy kolekcji sztuki. Początkowo lepiej ustawić sobie sztywną kwotę przeznaczoną na wydatki – poszczęściło nam się, chcemy świętować, ale róbmy to z głową, a duże zakupy odłóżmy na później.

Tymczasem wygrana niech nie leży bezczynnie na koncie – zainwestujmy pieniądze na pół roku w krótkoterminowe bezpieczne instrumenty tj. lokaty bankowe. Parę miesięcy wystarczy, żeby ochłonąć i zastanowić się co dalej. Później z zatrudnionymi doradcami zbudujmy zróżnicowany portfel inwestycyjny, który będzie odpowiadał naszym potrzebom. Warto część kapitału zainwestować w akcje, tak by długoterminowo przynosił wyższą stopę zwrotu, część w obligacje, które dadzą stały pewny zwrot z inwestycji. Nie inwestujmy w nic, czego nie rozumiemy, zawsze uważajmy na tych, którzy mówią, że trzeba się spieszyć i obiecują złote góry.

Czas na fanaberie

Jeśli byliśmy ostrożni i uchroniliśmy się przed gwałtownych przyrostem pazernego kuzynostwa, czy falą odnalezionych przyjaciół z piaskownicy; jeśli dotychczas byliśmy w miarę umiarkowani i nie przebalowaliśmy majątku (przeciwnie: spłaciliśmy długi, zainwestowaliśmy w podstawowe zabezpieczenie bytu rodziny) możemy się nagrodzić. Ja zawsze chciałam mieć własną gazetę i łódź – to byłby dobry moment na podbój rynku medialnego; powstawanie koncernu prasowego byłoby sterowane z łodzi dryfującej po mazurskich jeziorach. Wybaczcie, popłynęłam.

Gdy my oddajemy się szaleństwu nasze pieniądze procentują. Skorzystaliśmy z profesjonalnej porady, zadbaliśmy też o anonimowość i nasze, dobrze zagospodarowane, miliony przynoszą stały zysk. Nie jest to proste: do legendy przeszedł pan spod Olsztyna, który – jak wieść niesie – w ciągu miesiąca trafił dwie szóstki. Tak się cieszył, że – tracąc nie tylko pieniądze, ale i bliskie osoby – w rok przepuścił wszystko i teraz żyje jak pustelnik w Bieszczadach. Nie wiem czy to prawda, ale może lepiej, że nie wygrałam.

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl