Maria Hałas o Uniwersytecie Trzeciego Wieku

Categories Aktualności, Społeczeństwo, Sprawy stolicyPosted on

Czym był dla mnie Uniwersytet Trzeciego Wieku?
Byłam aktywną słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Szkole Głównej Handlowej, jestem też emerytką SGPiS. O wyborze zadecydował sentyment do byłego miejsca pracy, ale cieszyłam się też, że trafiłam do najlepszego w kraju. Z uwagą i przyjemnością słuchałam wykładów m.in. profesorów Tadeusza Stępnia i Longina Pastusiaka. Przeszłam terapię pamięci i zaprzyjaźniłam się z komputerem. Umiem korzystać z Internetu, m.in. przesłałam napisane przeze mnie recenzje książek do portalu fundacji Ja Kobieta, „kobieta50plus – Weranda literacka”. Niektóre z nich można tam przeczytać do dnia dzisiejszego.

IMG_4916
W 2011 roku zainteresowałam się Klubem „Myśli, słowa, poezja”. Spodziewałam się dyskusji o nowo wydanych książkach, czytania lub recytowania wierszy, może nawet zapoznania się z twórczością Klubowiczów. I tak było – słuchaliśmy wierszy Mirosława Kochanowskiego, rozmawialiśmy o przeczytanych lekturach. Szczególnie dużo i ciepło powiedzieliśmy o książce „Marzenia nie przechodzą na emeryturę”, której autorką jest Jadwiga Szumska. Są w niej piękne i pełne delikatnego humoru opowiadania inspirowane działalnością w UTW. Ale literatura to nie wszystko, czym zajmował się Klub…
Ta grupa ludzi – niektórzy z cenzusami profesorskimi, o których myślałam, że wiedzą już wszystko – okazała się być otwarta na nową wiedzę. Co znali pobieżnie lub wyrywkowo, starali się poznać dogłębnie. Miało to formę wzajemnej wymiany wiedzy i doświadczeń poprzez referaty, pogadanki czy dyskusje. W trakcie trzech semestrów wysłuchałam miniwykładów na temat ekologii architektury czy medycyny, ale też dyskusji o odbytych podróżach do Maroka, Gruzji i Indii. Udało mi się poznać wspomnienia naszego kolegi o kilkuletnim pobycie w Guanie i Mongolii. Dwa spotkania poświęcono najnowszej historii Polski – wydarzeniom z 1981 roku i strajkowi w Wyższej Szkole Pożarnictwa. Informacje te mogłam porównać z własnymi wspomnieniami z organizowania i działalności pierwszej „Solidarności” w SGPiS i strajkiem studentów. Na kilku spotkaniach odbyły się też wykłady oraz dyskusje o światowych złożach ropy naftowej i polskich złożach gazu łupkowego.katowice

Omawiane były także bieżące wydarzenia i sprawy środowiskowe seniorów. Miło wspominam atrakcyjny dla mnie udział w programie „Lis na żywo”, w którym gościłam wraz z przewodniczącą, Renatą Martyniuk, i kilkoma osobami z Klubu. Spotkanie było poświęcone problemom seniorów w Polsce, a o nas – seniorach UTW SGH – mówił Pan Tadeusz Znój.
Na jednym ze spotkań mówiono o tym, jak wydać książkę autorstwa Klubowiczów, a także o prawie autorskim. Na innym – o medytacji i ćwiczeniu jogi. Dyskusje były poważne i rzeczowe, czasami tylko uzupełniane osobistymi dygresjami i dowcipnymi uwagami. Było miło, lekko i pożytecznie. Może, jak dla mnie, za mało mówiliśmy o literaturze, ale na pewno były w tym Klubie myśli i słowa oraz poezja w sercach Klubowiczów.
Z ogromnym żalem przyjęłam wiadomość o likwidacji Klubu – jest mi nadal smutno z tego powodu. Nie znam przyczyn zamknięcia tak dobrze prowadzonej i jakże potrzebnej działalności…
Teraz szukam wśród słuchaczy UTW SGH moich rówieśników, którzy mieszkali w Warszawie i przeżyli tu jako dzieci okupację niemiecką i Powstanie Warszawskie. Chciałabym ich poznać i ustalić, co moglibyśmy razem zrobić. Wymienić się wspomnieniami? Konfrontować fakty? A może opisać nasze dziecięce przeżycia i wspólnie wydać niewielki zbiór? Jest już nas tak niewiele, a coraz częściej ktoś następny odchodzi…
Maria Hałas

Komentarze