Lubiła dzieci, ich ciekawość i została super nauczycielką [sposób na emeryturę]

Categories Aktualności, Osobowości, RozmowyPosted on

Z Barbarą Izydorczyk inżynierem, emerytowaną nauczycielką, animatorką projektów społecznych, zatrudnioną obecnie w jednej z warszawskich szkół demokratycznych, rozmawia Barbara Dziubińska.

Jak się czułaś, kiedy przeszłaś na emeryturę?

Okropnie. Zawsze byłam aktywna, praca, dokształcanie się, dodatkowe zajęcia, praca w domu, a tu z dnia na dzień okazało się, że brak pracy zawodowej kompletnie zmienił moje życie. Początkowo nadmiar czasu, bo i dzieci poszły – jak to się mówi  – na swoje, przerażał mnie. Przerażało mnie również i to, że moja emerytura jest bardzo niska. Nie należę jednak do osób, które poddają się destrukcyjnym nastrojom i potraktowałam przejście na emeryturę, jak wyzwanie. Zaczęłam zastanawiać się nie, jak wypełnić czas, ale jak go spożytkować. Postanowiłam  zająć się pracą społeczną i edukacją dzieci.

Tylko raz pomagałam dziecku zrozumieć zasady gramatyki i nigdy więcej nikogo nie chciałam uczyć.

Zawsze lubiłam uczyć. Po przejściu na emeryturę ta przyjemność stała się jeszcze większa. Wypracowałam sobie  inny sposób nauczania, żeby było ciekawiej i przyjemniej. Oczywiście, najważniejsza była wiedza. Mając duże doświadczenie i nieograniczony czas , mogłam szukać inspiracji w literaturze i prasie naukowej. Robiłam z dziećmi dużo doświadczeń fizycznych. A potem te pytania, dlaczego  tak się dzieje! Szukałam też nowych sposobów prezentowania matematyki. Wszystko odnosiłam do praktyki. Nie zmuszałam tylko zaciekawiałam. Szybko zauważyłam, że taka metoda znakomicie się sprawdza.

O ile wiem, nie ograniczyłaś się tylko do udzielania korepetycji?

Tak. Dowiedziałam się, że w jednej z warszawskich szkół demokratycznych poszukują nauczyciela matematyki. Przyjęto mnie i tak zaczęła się – mogę powiedzieć- przygoda mojego życia.

Przygoda?

Formuła szkoły demokratycznej mnie zafascynowała. Krótko wyjaśniając, rodzice, kadra szkoły tworzą ramy jej działania i sposobu uczenia, a dzieci ustalają dodatkowe zasady. Mają wpływ na swoją edukację i sami decydują  czego, kiedy i jak mają się uczyć. Oczywiście, w takiej szkole musi być zrealizowany program obowiązujący w oficjalnym systemie szkolnictwa, bo uczniowie zdają egzaminy, takie jak w normalnych szkołach. Uczą się nie tylko dzieci. Ja też się intensywnie uczę i nie ograniczam się tylko do  wiedzy matematycznej, ponieważ lekcje często zmieniają formułę. Dzieci chcą rozmawiać o różnych sprawach, domagają się komentowania rzeczywistości, np. tego co się dzieje w kraju. Śledzę bieżące wydarzenia, poszerzam też swoją wiedzę psychologiczną. Staram się przygotowywać tak nasze spotkania, żeby dzieci chętnie na nie przychodziły. I to mi się jak dotąd  udaje.

A nie przeszkadza im to, że jesteś osobą starszą?

Absolutnie nie. Raz zapytał mnie chłopczyk ile mam lat. Nie podałam mu swojego wieku, ale zwróciłam uwagę na możliwość zachowania dyskrecji, jeżeli ktoś tego chce.  Dzieci w szkołach demokratycznych uczy się i wychowuje bez stresu, a zadaniem nauczyciela, oprócz rozbudzania jego ciekawości , jest wzmacnianie  zainteresowań ucznia. Każdy nauczyciel powinien być indywidualnością. Wiek nie ma tu nic do rzeczy.

Miałaś i masz dużo zajęć. Skąd więc pomysł, żeby  jeszcze podjąć pracę społeczną?

Satysfakcja z pracy daje mi siłę i energię. Zawsze interesowałam się sprawami, które  działy się wokół mnie. Słuchałam ludzi, rozmawiałam z nimi, przejmowałam się ich sprawami. To prosta droga, żeby zacząć działalność społeczną. Dzięki temu mamy np. klubokawiarnię międzypokoleniową, w której teraz rozmawiamy. Mam bardzo dużo satysfakcji z mojego działania. Z całą pewnością wiem, że tylko od nas zależy, jak wykorzystamy wolny czas naszej emerytury. Czy nudząc się będziemy odliczać lata, które nam zostały, czy wykorzystamy je na  poszukiwaniu  relacji z ludźmi i  pomaganiu im. Wiesz, ja wiedzę, którą zdobywam wykorzystuję też w stosunkach ze swoimi wnukami.

To ciekawe. A znasz ten dowcip, kiedy babcia pyta wnuczkę, co u niej słychać. A dziewczynka odpowiada – wejdź na facebooka to się dowiesz -?

Ja pracuję nad dobrym kontaktem z wnukami. Mam osiemnastoletnią wnuczkę i dwóch małych chłopców.Z wnuczką często rozmawiam na FB. Staram się jednak znaleźć złoty środek na bycie z nimi razem. Nie narzucam się im ze swoją babciną troską. Chcę by wiedziały, że są mi potrzebne, że od nich coś zależy w moim życiu. To świetny sposób na naukę odpowiedzialności za kogoś.Oczywiście, robię wszystko, żeby pobyt u mnie był ciekawy i przyjemny. Nie uważam, że mnie, tak jak każdej babci, należą się uczucia automatycznie, bo wiem, że na każde uczucie trzeba zapracować. Marzyłam, żeby pracować z dziećmi i coś z tego marzenia się spełniło. Nie tylko mam wpływ na ich wiedzę  i na  wychowanie, ale także mogę -w pewnym stopniu-  przygotować je do życia. Z tego wynika prosty wniosek, że nie tylko marzenia się spełniają, ale nigdy i bez względu na wiek, nie należy  się ich „pozbywać”.

 

Dziękuję za rozmowę, a wszystkim emerytom  życzę aby, tak jak Ty, mieli marzenia i je spełniali.

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl