Lektura obowiązkowa dla nastolatek, mam, babć, ojców i dziadków – „Moje życie od teraz”

Categories Felieton, Kultura, ZdrowiePosted on

Prawdę powiedziawszy nie bardzo nadążam za tempem nie tyle dorastania, co udawania dojrzałości przez dzisiejszą młodzież. Myśmy też chcieli być dorośli po to, by robić to, co zabronione, ale mieliśmy o wiele mniejsze możliwości. Ograniczało nas nie tylko wychowanie, lecz także opinia społeczna. Nastolatki obściskujące się w tramwaju mogły być pewne, że ktoś im zwróci uwagę, to samo dotyczyło popalających papierosy, czy pijących piwo. Podobnie było z marzeniami w sferze materialnej: na modny ciuch trzeba było długo odkładać, albo samemu uszyć, ci, którzy chcieli pojechać gdzieś własnym autem, mogli sobie dalej o tym śnić. W sumie byliśmy wygrani nie mając o tym pojęcia. Obecne nastolatki mają dużo gorzej.

Autorka: Hanka Bagińska

Dlaczego gorzej? Bo idąc na skróty nie mają szans by przeżyć, to co w młodości najpiękniejsze: cieszenie się delikatnym dotykiem, pączkującym uczuciem, oczekiwaniem na niewinne pieszczoty. Chcą już, natychmiast żyć jak starsi gubią gdzieś to, co najwspanialsze i właściwe ich wiekowi. Muszą zaliczyć pierwszy raz traktując seks jako coś małoważnego, co wypada robić, aby nie być samotnym, albo mieć się czym pochwalić rówieśnikom. Również pożądane przedmioty są o wiele bardziej i szybciej dostępne, ale mniej cieszą.

Niestety, najgorsze są te zagrożenia, których nasze pokolenie w ogóle nie znało: narkotyki i AIDS. Nawet jeśli założymy, że młodzież jest wyedukowana i zdaje sobie sprawę z ryzyka, co przy stanie szkolnictwa i wiedzy rodziców wcale nie jest takie pewne, to nie znaczy, że jest bezpieczna. Nie dociera bowiem do niej, że wystarczy przekroczyć granicę jeden, jedyny raz, by złamać sobie życie.

Czy tak być musi? Nie i to jest najbardziej zwodnicze. Nastolatkowie znają dziesiątki przykładów, bezkarnego seksu bez zabezpieczeń, czy prób narkotykowych i dlatego sądzą, że im się upiecze. Zadaniem szkoły, społeczeństwa lecz przede wszystkim najbliższych – rodziców, babć i dziadków jest wczesne uświadamianie, ostrzeganie i kontrola. Zbyt często zdarza się, że gdy rodzic, przełamując wstyd zdecyduje się wreszcie na podjęcie „trudnych” tematów może usłyszeć od piętnastolatka: a co chcesz wiedzieć?

Czasem, gdy zabraknie szczęścia, ani świadomość niebezpieczeństw, ani tzw. dobry dom i zaprzyjaźnione grono rówieśników nie ustrzegą przed najgorszym.

Lucy, bohaterka tej książki, jest dobrą i lubianą uczennicą, żyje w nietypowej, acz kochającej rodzinie, składającej się z ojca i jego partnera. Matka, bowiem nie umiała i nie chciała się nią zająć. Lucy nie odczuwała specjalnie jej braku, cieszyła się towarzystwem przyjaciół, chłopaka i zajęciami w kółku teatralnym. Nagle, bez ostrzeżenia cały jej świat rozpada się na kawałki: chłopak odchodzi do dziewczyny, która odebrała jej rolę, a wyrodna mamusia oświadcza, że zamierza wrócić do domu. Zbuntowana Lucy wymyka się cichcem na imprezę, odłącza od przyjaciół, by wylądować w łóżku z przystojnym wokalistą zespołu muzycznego. Nazajutrz niewiele pamięta. Skruszona wraca do domu, stara się żyć jak przedtem, ale ciągłe utarczki z matką i wspomnienie pechowej nocy nie dają jej spokoju. Wreszcie, ulegając złym przeczuciom, przeprowadza test i dowiaduje się, że została zakażona wirusem HIV. Jest to zbyt duży ciężar do udźwignięcia przez nastolatkę. Boi się reakcji ojców, rówieśników (i słusznie), życia w bezustannym zagrożeniu nieuleczalną chorobą.

Na szczęście jej rodzice i przyjaciele zdali ten trudny egzamin udzielając pomocy i wsparcia. Jej życie „od teraz” będzie bardzo trudne, ale możliwe jeśli będzie pilnowała się na każdym kroku, by nie zakazić innych i systematycznie brała leki. Lucy musiała błyskawicznie dorosnąć, życie srodze ukarało ją za to, że była typową nastolatką: beztroską, lekkomyślną, nieuważną. Wystarczyła odrobina alkoholu, chwila buntu, by zapomnieć o konieczności zabezpieczania się i unikaniu przypadkowych partnerów.

Ciarki przebiegają mi po plecach, gdy pomyślę o dyskryminowanych przez własne rodziny i środowisko polskich nastolatkach będących w podobnej sytuacji co Lucy. O AIDS zrobiło się cicho w środkach przekazu, jakby temat nie istniał (chlubnym wyjątkiem jest jeden z odcinków „Ojca Mateusza”). Ciągle w powszechnej opinii jest chorobą narkomanów i gejów, a przecież mogą się nią zarazić wszyscy w wielu różnych miejscach: gabinecie tatuażu, u kosmetyczki, podczas transfuzji. Najczęściej dochodzi do zakażenia przez kontakt z krwią nosiciela, który może nawet o tym nie wiedzieć. HIV nie boli, a widoczne objawy występują dopiero, gdy przechodzi w fazę AIDS i leczenie musi być wówczas bardziej agresywne. Cóż z tego, że medycyna ratuje życie zakażonych, a nawet umożliwia wydanie na świat zdrowego dziecka, skoro nie wolno im ani na chwilę zapomnieć o chorobie i zagrożeniach które stwarza. Dlatego powinniśmy starać się ze wszystkich sił mądrze zapobiegać niebezpieczeństwu, a zakażonym udzielać wszelkiej pomocy.


  • Jessica Verdi, Moje życie od teraz, Grupa Wydawnicza Foksal; Warszawa 2013; www.gwfoksal.pl

Komentarze

Hanka Baginska

Ukończyła Wydział Filologiczny UW i Studium Dziennikarstwa. Zawodu uczyła się na własnych błędach na stanowisku redaktora naczelnego gazety zakładowej "Elektronowiec". Wymyślała artykuły na każdy temat, przepisywała na maszynie i "łamała" teksty, zajmowała się korektą i kolportażem. Wkrótce zmieniła środowisko i etat na sekretarza redakcji "Żyjmy dłużej", a później"Magazynu stomatologicznego". Od przejścia na emeryturę pisze wreszcie co chce. Bardzo lubi – od wypadku tylko teoretycznie – rajdy górskie, Afrykę, tańce w kręgu i pracę na działce. "Jeszcze żyję, choć marnie".

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl