Kropla drąży skałę – rzecz o uchodźcach

Categories Aktualności, SpołeczeństwoPosted on

14 stycznia obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Migranta i Uchodźcy w Kościele katolickim. W niektórych z nich odbywały się msze w ich intencji. Jednak ilu z nich przyjęto w Polsce?

Berlin

Dwa lata temu poszłam do MiTO, jednej z warszawskich kawiarni z książkami, gdzie odbywało się spotkanie między innymi z Anną Alboth – Polką z Berlina, która przyjęła pod swój dach (swój, swojego męża i dzieci) trzech Syryjczyków. Pomoc uchodźcom zaczęła od zbiórki najpotrzebniejszych rzeczy: śpiworów i ciepłych ubrań. W sumie darami załadowano 80 samochodów!

Nam zaprezentowała krótki film z pobytu tych trzech mężczyzn. Akil razem z jej małymi córeczkami, gotował wspaniałe, pełne warzyw potrawy. Jak się później okazało – został w ich mieszkaniu przez dwa lata. I to wtedy, kiedy Anna wraz z koleżankami zorganizowała Pokojowy Marsz do Aleppo / Civil March to Aleppo, który ruszył w drugi dzień świąt 2016 roku. Do idących z białą flagą spontanicznie przyłączali się przypadkowi ludzie, ale także znane osoby z różnych stron świata, w sumie 3,5 tys. osób. Doszli do Aleppo osiem miesięcy później.

Obecnie u Anny mieszka Jaber, także Syryjczyk poznany podczas marszu. Anna pisze listy na http://letter-forlesbos.tfwb.eu wysyłane do przedstawicieli Komisji Europejskiej w Grecji z prośbą o przeniesienie uchodźców z wyspy na kontynent, zanim przyjdzie mroźna zima.

Włochy

Pietro Bartolo – lekarz z włoskiej wyspy Lampedusy. Od 20 lat przyjeżdża na nabrzeże, aby pomóc tym, którzy uciekają przed wojną, śmiercią i głodem. Na fotografii, która obiegła internet, trzyma małą, ciemnoskórą dziewczynkę, uratowaną przed utonięciem. Nakarmiona, umyta i ubrana w czysty ubiór, ufnie dotyka ramienia doktora. Favour, bo tak ma na imię, jest sierotą, ale doktor nie pozwoli jej zginąć, tak jak stało się to z wieloma innymi.

Grecja

Najbardziej znana jako przystań dla płynących na łodziach uchodźców jest grecka wyspa Lesbos. Mieszka na niej 86 tys. mieszkańców, ale w ogrodzonym wysokim płotem obozie jest ich około 7 tys. Każdego dnia przypływa tu 50 pontonów, wypełnionych przez od 40 do 60 ludzi. Łatwo policzyć, że to 2 500 uchodźców z dziećmi dziennie. Czasem przypływają statki wiozące 200 osób. Owszem często są dobrze ubrani, bo płyną także wykształceni ludzie, którzy przed wojną mieli dobrą pracę, ale wykończeni psychicznie, mokrzy i przemarznięci. Jak mówi jeden z Polaków, chcący zachować anonimowość – widok maleńkich dzieci jest wstrząsający. Często są tak małe, że nie trzymają samodzielnie główki. Sine z wychłodzenia. „Jak bardzo trzeba być zdeterminowanym, aby podjąć ucieczkę z niemowlęciem” – mówi Polak.

Czy mieszkańcy Lesbos mają dosyć tych przybyszów? Pewnie jest różnie, ale niektórzy z nich pomagają. Nicos i Katerina prowadzą małą knajpkę na wybrzeżu. Codziennie wydają kilkaset posiłków dla przybyszów, którzy nazwali to miejsce „Dom”. Jeden z nich powiedział: „Dzięki temu miejscu zapomniałem o swoich problemach…”

Z kolei Beatrix stworzyła małą pracownię krawiecką, w której Syryjki szyją torebki z materiałów z odzysku, a ona je sprzedaje wśród koralików i bransoletek, pamiątek wyrabianych przez inne kobiety. Dzięki temu uciekinierki mają niewielki zarobek.

„Nikt nie opuszcza domu, jeśli nie musi tego robić” – mówi do kamery zakonnik z Holandii, ojciec Martin, zapytany przez Alinę Czyżewską. To młoda aktorka, która w czasie urlopu pojechała na Lesbos, gdzie pracowała w pralni dla uchodźców. W wolnym czasie jeździła po nabrzeżu i rozmawiała z ludźmi, którzy pomagają przybyszom. Relacje ze spotkań zamieszczała na blogu, o nazwie Listy z wakacji do Beaty i Jarka. W jednym z filmików zwraca się do rządzących: „Drogi Jarku i Beato, przyjedźcie tu ze mną…”

Po powrocie Alina zaczęła jeździ po Polsce i spotykać się w szkołach z młodzieżą. „Uważam, że docieranie do młodzieży i mówienie o wartościach, przedstawianie faktów i zaszczepianie krytycznego myślenia, zanim dopadną ich gotowe matryce zastraszania i pranie mózgów, jest bardzo ważne ”.

Warszawa

Prawdziwego Syryjczyka można zobaczyć na videoblogu Rafała Gębury 7 metrów pod ziemią, gdzie rozmawia z przystojnym, uśmiechniętym młodym mężczyzną, który świetnie zna język polski. Uciekał przed wcieleniem do wojska, było mu łatwiej, bo miał dziewczynę Polkę, ale jednocześnie ciężko, bo nie znał języka i naszych zwyczajów. Aby szybko nauczyć się rozmawiać zaczął pracować na bazarku, sprzedając produkty spożywcze. „Co będzie dalej” – pyta rozmówca.

„Nie wiem” – odpowiada Syryjczyk – „bo już oddaliłem się od Syrii i jestem bliżej Polski, choć nie jestem, przecież Polakiem. Moja najbliższa rodzina mieszka w Niemczech. Nie wiem, co dalej”.

Kto myśli, że los uciekiniera jest łatwy, ten jest w błędzie.

Brześć nad Bugiem

Nazywany dawniej Brześciem Litewskim. Tam koczują dzieci z Czeczeni, często z matkami, bo ojcowie zginęli na wojnie. Czekają na uzyskanie statusu uchodźców i zezwolenie na wjazd do Polski. Nie wiedzielibyśmy o nich zbyt wiele, gdyby nie Marina Hulia – pół Rosjanka, pół Białorusinka, nauczycielka, która uczy dzieci śpiewać i mówić po polsku, bawić się i wierzyć w przyszłość. „Jestem uzależniona od pomagania” – mówi. Wcześniej pracowała w Ministerstwie Edukacji jako doradca do spraw nauczania cudzoziemskich dzieci. Jej stanowisko zostało zredukowane, córka dorosła, więc Marina zdecydowała się jeździć na brzeski dworzec. Ma fantastyczny kontakt z dziećmi, bo zna czeczeński, a z ich mamami wspomina miejsca, które w ich ojczyźnie odwiedziła. Namówiła je do szycia lalek, które później są sprzedawane, a za uzyskane pieniądze kupuje się jedzenie i pomoce do szkoły, którą założyła na dworcu. Jedną z takich lalek kupił Mariusz Szczygieł. Od czasu do czasu Marina urządza otwarte charytatywne spotkania w Warszawie z tymi, którzy już uzyskali prawo pobytu. Czeczenki wcześniej przygotowują potrawy i słodkości, a goście jedzą i płacą dowolny datek. Dzieci śpiewają, wszyscy tańczą.

Ilu uchodźców przyjęła Polska?

Do 1 czerwca 2017 roku Urząd do Spraw Cudzoziemców wydał prawie 3 tysiące decyzji i udzielił ochrony 227 osobom. 1 141 osób uzyskało odmowną decyzję, a postępowanie umorzono w sprawie prawie takiej samej liczby osób. Najczęściej przyjmowani są obywatele z Ukrainy (140), Rosji (37), Syrii (18). To jeden uchodźca na milion Polaków.

 

Autorka: Ewa Marynowska

Komentarze