Czy stara kobieta jest jeszcze kobietą? [Dziubnij Styl #44]

Categories Dziubnij Styl, Styl ŻyciaPosted on

Stara kobieta przestaje być kobietą najczęściej na własne życzenie. Ale bez względu na liczbę lat kobiecość można i zdecydowanie trzeba pielęgnować.

Autorka: Basia Dziubińska

Moja przyjaciółka natychmiast delikatnie mnie upomni, że piszę zbyt ostro, że trzeba delikatnie. Nie ma mowy. Delikatnie to można i powinno się traktować ludzi chorych, nieszczęśliwych, biednych, bezdomnych, a przecież należy także pisać o tych starych ludziach, którym się powodzi, i tylko nic im się nie chce i wszystko zwalają na starość. O tych, którzy nękają siebie i innych, tak jak moja kuzynka Dziunia.

Kuzynka Dziunia oburza się na mnie za moje teksty: „tobie się chyba w głowie pomieszało, które stare kobiety będą zawracać sobie głowę głupimi torebkami, cekinami i koralikami, to dobre dla wnuczek. Pisałabyś lepiej o nędznym życiu starych, chorobach, np. raku, demencji, życiu na marginesie, biedzie i śmierci, a ty na starość zachowujesz się jak pensjonarka”. Dlaczego pensjonarka – nie mam pojęcia.

Dziunia ma ponad siedemdziesiąt lat i odkąd przeszła na emeryturę, czyli jakieś dziesięć lat temu, jest przykładem tego, że emerytura niszczy tych ludzi, których jedynym celem w życiu była praca. Zostawmy te analizy, bo nie o to chodzi. Faktem jest, że odkąd nie pracuje, wszystkim ma za złe; a mnie ma za złe, że piszę o staruszkach jak o kobietach, które chcą i powinny ładnie wyglądać, podobać się i używać życia. Dla niej kobieta na emeryturze to trzecia płeć – osoba pozbawiona płci. Wystarczy, że nie straszy ludzi. Kupować ma tylko to, co jest niezbędne, co się zniszczyło i czego już nie da się naprawić. Moda i myślenie o ciuchach po siedemdziesiątce odpada. A na pytanie, dlaczego odpada, odpowiada, bo tak powinno być. Dbać o siebie można tylko ze strachu przed zarazkami. Jej zamiłowanie do krytyki to skutek zwykłej zazdrości i życzeniowego myślenia, jestem stara i brzydka, to i inne też powinny być takie. Kiedy jej mówię, że wiele starszych kobiet słusznie interesuje się modą, swoim wyglądem, a nawet poprawianiem własnej urody, twierdzi, że to wymyślam, bo o modzie piszę. A mnie radzi, żebym nikomu nie radziła, bo moda starym potrzebna jest jak dziura w moście.

Dla mnie Dziunia może nie być kobietą, nie interesować się modą ani urodą. Może nawet lepiej, żeby nią nie była, bo kompromituje inne starsze panie. Takie Dziunie okropnie psują starość. Jednak swoją kuzynkę Dziunię i wszystkie podobne do niej panie traktuję poważnie i tak naprawdę cieszę się, że istnieją. Bo to właśnie dzięki takim paniom bardzo dobrze wiem, czego nie powinno się robić, przed jakimi argumentami się bronić i jakich ludzi unikać, żeby nie popsuć sobie psychiki, żeby żyć długo i szczęśliwie. Mnie wystarczy, że moje koleżanki kipią ze złości, jak się ładnie ubiorę, jak mam modne ciuchy, wygładzoną twarz, a mój partner z przyjemnością się ze mną pokazuje.

Trzeba teraz zadać sobie proste pytanie. Co właściwie takie Dziunie tracą? Oczywiście, kobiecość.

Utrata kobiecości to m.in utrata uśmiechu, optymizmu, tajemniczości, zalotności, chęci oglądania się za mężczyznami, seksowności, a nawet inteligencji i ogólnie radości życia. To także rezygnacja z ładnego wyglądu, starannego i modnego ubrania. I jeszcze z wielu innych cech, każda kobieta wie jakich, bo rodzajów kobiecości jest tyle, ile kobiet. Oczywiście kobiecość nie polega tylko na ładnym stroju i wyglądzie, ale właśnie to jest bardzo istotne. Poczucie estetyki to cudowna i ważna wrodzona cecha, ale przy dobrych chęciach można się jej nauczyć albo kopiować cudzą.

Ja lubię się podobać, uwielbiam ładnie i modnie się ubierać i dopóki odczuwam taką potrzebę, dopóty czuję się zdrowsza psychicznie i fizycznie, bo żeby efekt był widoczny, muszę zdrowo się odżywiać, ruszać i modnie ubierać. A że moda uzdrawia, napiszę o tym w następnym tekście dla Dojrzałych Wspaniałych.

U takich Dziuń znika poczucie kobiecości, chęć pięknego wyglądania, szukanie w sobie wdzięku i urody. Myślą i zachowują się tak, jakby odnajdywały w sobie wszystkie stare kobiety, które znały. I takie się stają, a tego mechanizmu powtórzenia i naśladowania nawet nie trzeba przypominać.

U tych zagorzałych, wykorzystujących własną starość do katowania siebie i innych beznadzieją z powodu przemijającego czasu, u których estetyka dnia codziennego kończy się na umyciu twarzy i nie zawsze uczesaniu włosów, często starość jest tylko pretekstem do tego, żeby się zapuścić. Jasne, że starość jest faktem, ale faktem zależnym też od nas i zawsze będę to powtarzała. Większość kobiet starość utożsamia ze zwiędłym ciałem i chorobami, utrwalając te przekonania w psychice. I to im wystarcza

Czy to tak trudno zrozumieć, że kiedy młodość upłynie, nic nie musi się kończyć. Nawet po osiemdziesiątce – jeżeli nie mamy starczej demencji i nie zapominamy, że jesteśmy kobietami – chcemy się podobać, być podziwiane i akceptowane. I to jest fantastyczny kierunek, bo kobietą się jest, a nie bywa. I wszystko jedno, czy ma się osiemnaście lat, czy sto i więcej.

Komentarze

Basia Dziubińska

dziennikarka, ukończyła Filologię Polską na Uniwersytecie Warszawskim oraz studia podyplomowe w Szkole Umiejętności Społecznych przy Instytucie Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, zdobywając wiedzę psychologiczną i socjologiczną. Wieloletni pracownik administracji publicznej, w której zajmowała się pracą dziennikarską m. in była redaktorką naczelną oraz sekretarzem redakcji Biuletynu Służby Cywilnej. Pisała do wielu stołecznych gazet. Obecnie, w pracy dziennikarskiej zajmuję się tematyką psychologi i socjologii procesu starzenia się społeczeństw i jednostek , a także działalnością organizacji pozarządowych.

ZAPISZ SIĘ NA NEWSLETTER!

FreshMail.pl